Złodzieje w butach od Louboutina

film-bling-ringOd 21 czerwca 2013 roku polscy widzowie mogą oglądać nową produkcję wyreżyserowaną przez laureatkę Oscara Sofię Coppolę,  pt. „Bling Ring”. 

Film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach i opowiada historię pięciorga nastolatków włamujących się do domów hollywoodzkich gwiazd. Nicki (Emma Watson), Marc (Israel Broussard), Rebecca (Katie Chang), Sam (Taissa Farmiga) oraz Chloe (Claire Julien) nie tylko szukają przygód i ekstremalnych wrażeń, chcą też być bliżej swoich idoli, żyć ich i życiem, nosić markowe ubrania, drogocenną biżuterię i jeździć luksusowymi samochodami. Czują się przy tym zupełnie bezkarni i nieświadomi konsekwencji, jakie mogą ich czekać.

Coppola w swoim najnowszym filmie przedstawia widzom rzeczywistość amerykańskiej młodzieży. Robi to jednak ze smakiem, w sposób wyważony, bez zbędnej przesady i wulgarności, choć sam przekaz jest dość mocny i może być dla odbiorcy wstrząsający i budzić w nim przerażenie. Reżyserka pokazuje jak wielu nastolatków zatraca się w pogoni za luksusowym życiem, jak wyznacznikiem statusu społecznego staje się torebka od Chanel, buty od Louboutina, czy sukienka od Prady. Akceptacja rówieśników zależy od wyglądu, pieniędzy, ilości znajomych na Facebooku czy dodawanych zdjęć. Codziennością stają się imprezy, wypady do klubów, nieskrępowana zabawa czy też bezmyślne korzystanie z używek, bez których dobra zabawa nie ma już racji bytu. Wszystko jednak przedstawione jest w sposób łagodniejszy niż w innych tego typu produkcjach jak chociażby w filmie „Spring Breakers” czy kontrowersyjnym serialu „Skins”.

Dzięki postaciom, Sam, Rebecci i Chloe, reżyserka w znakomity sposób pokazała jak obłudna, wyrachowana i niestabilna emocjonalnie jest współczesna młodzież. Bohaterowie kłamią bez mrugnięcia okiem, z każdej sytuacji potrafią wybrnąć z korzyścią dla siebie, więzi i przyjaźnie między nimi są nietrwałe, a kiedy odczuwają jakieś zagrożenie, są w stanie całą winę zrzucić na najlepszego przyjaciela, byleby tylko samemu oczyścić się z zarzutów. Na końcu i tak z płaczem biegną do rodziców, żeby to oni pozbyli się kłopotów, których sami narobili. Coppola wyśmiewa też postawę dorosłych, którzy naiwnie wierzą, albo chcą wierzyć, w niewinność swoich dzieci i są tak zajęci własnymi sprawami, że pozostawiają je same sobie, nie interesując się nawet tym, skąd ich pociechy wzięły nagle tyle nowych, drogich ubrań i gadżetów.

Warto też zwrócić uwagę na kreacje aktorskie głównych bohaterów. Szczególnym zaskoczeniem była dla mnie Emma Watson, która świetnie wcieliła się w rolę charyzmatycznej Nicki i przeze mnie przestała być kojarzona przeze mnie tylko i wyłącznie z postacią Hermiony z „Harrego Pottera”. Skutecznie też odcięła się od wizerunku słodkiej i poukładanej dziewczynki. Na pochwałę zasługują również pozostali odtwórcy głównych ról, którzy w sposób bardzo przekonujący i realistyczny zagrali zbuntowanych, beztroskich i wyzwolonych nastolatków.

Film ma też swoje wady. To, że główni bohaterowie z dziecinną łatwością włamywali się do coraz to nowych rezydencji celebrytów, było trochę nierealne. Żadnej ochrony, alarmu, monitoringu czy dodatkowych zabezpieczeń, a u Paris nawet klucz zostawiony pod wycieraczką, na co oczywiście od razu wpadli nastoletni włamywacze. Wyglądało na to, że gwiazdy w ogóle nie strzegły swoich drogich, luksusowych posiadłości za kilkanaście milinów dolarów, z jeszcze droższą zawartością, a wręcz zapraszały do ich rabowania i okradania. Nastolatkowie bez żadnych trudności wchodzili do domów sław, rozglądali się po wnętrzu, jak gdyby nigdy nic przymierzali ubrania i buty, a potem zabierali kilka rzeczy, które wpadły im w oko i spokojnie wychodzili. Dopiero kamery u Audriny Patridge zarejestrowały ich „wizytę”, ale nigdy nic nie zaskoczyło bohaterów w środku. Momentami film trochę mi się dłużył. Akcja przebiegła według ciągle powtarzającego się schematu: bohaterowie wpadali na pomysł, włamywali się do rezydencji, robili „zakupy” w garderobach gwiazd, a potem przymierzali w domach nowe nabytki itd. Mogło to trochę znudzić widza.

Zakończenie filmu było nietypowe i zaskakujące. Odbiorca mógł spodziewać się tego, że na końcu nastolatków spotka zasłużona kara, zrozumieją, że to co zrobili było niewłaściwe, okażą skruchę i zmienią swoje życie na lepsze. Tak się właśnie nie stało. Owszem, bohaterowie w końcu zostali zdemaskowani, postawieni przed sądem i otrzymali kary grzywny oraz pozbawienia wolności. Zostali skazani i musieli odkupić swoje winy. Ale koniec końców dostali to, czego chcieli od samego początku – stali się celebrytami. Byli sławni, fotografowani przez dziennikarzy, przeprowadzano z nimi wywiady, a nawet zakładano im fanpage na Facebooku. I co najgorsze, nie wyciągnęli z tego żadnej nauczki, nie czuli, że zrobili coś złego. Wydaje się, że jedynie Marc miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia i rozumiał, że to co zrobili nie jest powodem do dumy, a sława którą zdobyli to raczej chora fascynacja.

Podsumowując, film mnie nie rozczarował. Oglądało się go lekko i przyjemnie, choć momentami trochę „wiało nudą”. Przypominał raczej komedię niż dramat czy dokument, był ironiczny i zabawny. Mimo to niósł ze sobą pewne przesłanie moralne, skłaniał widzów do refleksji nad tam jak wygląda rzeczywistość współczesnej młodzieży. Był też przestrogą dla rodziców nastoletnich pociech, żeby uważniej przyglądali się życiu swoich dzieci.

Agnieszka Siwiec

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.