„Zawsze jeżdżę po alkoholu?”

Wypadek w Zgieżu

Fot. Grzegorz Michałowski / PAP

Sylwester to radosny dzień dla zwykłego obywatela, a zarazem najbardziej pracowity dla policji. Pijanych kierowców nie brakuje. Każdego roku policja próbuje dopilnować, by nikomu nic się nie stało, a przynajmniej zmniejszyć liczbę ofiar. Pomimo zakazów, ludzie i tak wsiadają do aut, gdy są w alkoholowym „upojeniu”.

Częstsze sprawdzanie trzeźwości kierowców i zwiększenie kontroli nie daje rezultatów, skutki są takie same jak rok, 2 lata czy 5 lat temu; znów pijany kierowca zabija kilka osób. Czy istnieje w ogóle jakieś rozwiązanie tego problemu? Czy nadal będziemy słuchać o kolejnych wypadkach, kończących się zazwyczaj śmiercią?

Gdy w Nowy Rok słyszę kolejny raz to samo: „pijany kierowca zabił 6 osób”, nie mogę zrozumieć, co, tak naprawdę daje zwiększenie kontroli. Politycy, policja, komentatorzy, celebryci – wszyscy mówią jednym głosem: należy zwiększyć kontrolę. To jest rozwiązanie problemu pijanych kierowców. Sprawdzanie trzeźwości kierowcy jednak nic nie daje, bo jeżeli ktoś będzie chciał to i tak siądzie za kierownicę nietrzeźwy. Prolem wydaje się nie do rozwiązania.

Policja co roku stara się, by było mniej ofiar śmiertelnych, które zostały zabite przez czyjegoś syna, męża, ciocię czy ojca, którzy zapomnieli, że prowadzenie samochodu po alkoholu jest przestępstwem. Sprawcy takich wypadków najczęściej nie zastanawiają się nad tym, że mogą skrzywdzić drugiego człowieka, a także i siebie. Często nie jeżdżą sami, narażają także swoich bliskich, znajomych, przyjaciół, którzy wsiadają z nietrzeźwym kierowcą do auta. Polak mądrzejszy po szkodzie?- niestety znów nie tym razem. A jaki będzie ten rok…?

Autor: Patrycja Skubisz

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.