Zapalisz znicz czy dynię? Dziękuję, nie palę

Dwa opozycyjne obozy, dwóch kandydatów. O zwycięstwie jednego z nich zdecyduje wskaźnik popularności. Choć opisana sytuacja odnosi się do finałowej rundy wyborów prezydenckich, to identyczne mechanizmy możemy obserwować w starciu, w którym stają naprzeciw siebie dwa obrzędy – katolickie Wszystkich Świętych i pogański rytuał, kultywowany dawniej przez celtyckich druidów a obecnie uważany za „okultystyczne praktyki z zachodu” – Halloween. Uczczenie pamięci zmarłych to dobra okazja do batalii o dusze żywych. Jak w prezydenckich wyborach. Ale czy oby na pewno chodzi tu o dusze a nie o ciała? W końcu bez względu na duchowe przekonania to ciało oddaje głos…

Polityczni i religijni rywale mają do swej dyspozycji szeroki wachlarz środków, z których każdy może pogrążyć przeciwnika lub okazać się obusiecznym mieczem. Zastosowanie każdego z nich sprowadza się jednak przeważnie do wykorzystania mediów. To one kreują dziś kulturę popularną i – co najważniejsze – emitują reklamy. Zatem to właśnie media podsycają atmosferę współzawodnictwa – tak w polityce jak i w religii.

W telewizji oglądamy transmisje plenerowych Mszy Świętych i słuchamy biskupa czytającego świąteczne orędzie z promptera, a lokalne radio na bieżąco informuje nas o sytuacji na przycmentarnych parkingach. Chociaż Halloween ma na swoim koncie kilka niezbyt pochlebnych artykułów w prasie i Internecie, to medialny wizerunek „święta świecącej dyni” ratuje radio – ono bombarduje słuchaczy zapowiedziami klubowych, Halloweenowych imprez (jest to chyba jedyna reklama, która częstotliwością emisji przebija znicze). Internetowe radia silą się nawet na stworzenie specjalnego, tematycznego kanału z hitami takimi jak: „Thriller”, „Monster” albo „Zombie”.

W świąteczne dni zostajemy przykuci do anten satelitarnych i telewizorów kuszących niezwykle ciekawym programem. Filmowa klasyka przeplata się z kinowymi nowościami a thrillery, dramaty i horrory tworzą zróżnicowany repertuar. Pilot staje się narzędziem pozwalającym nam opowiedzieć się po jednej ze stron w konflikcie: „Wszystkich Świętych vs. Halloween”. W końcu nie bez znaczenia pozostaje fakt czy w tych dniach obejrzymy „Znachora” czy „Oszukać przeznaczenie”.

Media są też istotnym środkiem propagowania wartości – wiedzą o tym polityczni rywale z zapamiętaniem powtarzający podczas antenowych wejść: „Rodzina! Braterstwo!” (bo w Boga niewielu dziś wierzy, honor niewielu w ogóle rozumie, a do ojczyzny nikt się nie przyznaje). Konkurenci o tytuł zwycięskiego święta również dostrzegają wagę popierania wartości, jaką jest rodzina – w tym punkcie są oni zgodni. Zarówno katolickie, jak i pogańskie obrzędy są okazją do spędzenia czasu z bliskimi nam osobami (w szczególności do toastów, które wznoszone są tak samo w klubach – przez imprezowiczów w strojach czarownic, jak i za stołem – przez bogobojnych katolików, którzy wróciwszy z cmentarza posilają się zakrapianym obiadem).

Skoro rywale remisują, któryś z nich, zapobiegając impasowi, musi w końcu wytoczyć ciężkie działo, którym jest reklama. Szczególnie ta negatywna – odpowiada ona brutalnym realiom współzawodnictwa. Nie sprawdza się jednak w polskiej polityce – kampanie ośmieszające rywala zawsze owocowały spadkiem poparcia dla ośmieszającego. Żadnej nauczki nie wyciągnęli z tego katolicy, którzy na swym internetowym portalu usiłują oczernić i tak już czarne moce. Katolik.pl grzmi jak ksiądz z ambony: „Sataniści łączą noc Halloween z czarnymi mszami, a ich symbolem jest demoniczna dynia!” Szkoda, że w tym samym miejscu podaje informację: „od średniowiecznych czasów wierzono, że przed piekielną mocą chroni zapalenie świecy w wydrążonej dyni”

Sataniści za swój demoniczny symbol przyjęli zatem znak mający niegdyś chronić przed piekielną mocą. Ach ci biedni sataniści, tak się boją własnego kultu. No i jak tu w tym kontekście mówić o tym, że Halloween jest groźne? Jak mówić o skuteczności reklamy negatywnej? Katolik.pl zapamiętale krytykuje dalej: „Halloween wywodzi się z obrzędów celtyckich druidów, którzy podczas święta zmarłych rozmawiali ze zmarłymi duszami”. Źli druidzi,  spirytyzmu im się zachciało. Co innego katolicy – oni nie zwracają się wcale do swoich zmarłych przodków, a kiedy udają się na cmentarz to z pewnością mówią: „idę odwiedzić grobowiec”, żadnemu nie wyrwie się: „idę odwiedzić babcię” – nie wierzymy w rozmowy ze zmarłymi!

Portal katolik.pl wymierza zatem ostatni cios: „symbolami Halloween są duchy, krew i śmierć”. Co innego Wszystkich Świętych – symbolika jest radosna, pogodna – znicz, wiązanka i życie – pozagrobowe, co prawda, ale jednak. Nie ma to nic wspólnego ze śmiercią i duchami!

Koniec końców i tak za całym tym pojedynkiem stoi komercja. Bez względu na wynik –pogańsko-okultystyczne Halloween czy chrześcijańskie  Wszystkich Świętych – na wszystkim da się zarobić. Ekologicznie – sprzedając dynie lub chryzantemy, albo internetowo – licytując na Allegro wampirze zęby, bądź zachęcając na forach do udziału w akcji: „internetowe zaduszki” i do kupienia modlitwy za dusze zmarłych. Nieważne jak, byle dużo. W końcu, jak to powiedziała Joanna Krupa w jednym z odcinków „Top model”: „Who cares reguły?!” No właśnie – top model też mają z tym ringiem wiele wspólnego – piękne kobiety podbijają polityczne salony, bawią się w klubach podczas święta Halloween, a swoją rewię potrafią urządzić nawet na cmentarzu. Wysokie szpilki i krótka sukienka to świetny strój na świąteczne odwiedzanie grobów. Zapewne zabieg ten obliczony jest na wywołanie zazdrości i podniesienie tętna wśród wszystkich napotkanych w tych dniach bliskich (wszystkich tych, którzy jeszcze je mają…).

 Wszystkich Świętych czy Haloween? Ciężko wybrać. Tym bardziej, że każde z nich jest ważnym wydarzeniem. Skąd ta pewność? To proste – przecież mają swoje strony na Facebooku! Ci jednak, którzy wybrali już między „Obchodzę Wszystkich Świętych” a „Halloween party” i  kliknęli w Internecie „dołącz” często czują, że wypełnili swój obowiązek i nie muszą nigdzie iść, nic robić – uczestniczą w wirtualnym wydarzeniu – wystarczy!

Dlatego też ze świętującymi jest jak z wyborcami. Wypełnić ankietę sondażową? Proszę bardzo. Jednak w dniu głosowania najlepiej zostać w domu.

Weronika Gigilewicz

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.