Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach?

Najpiękniejsze wspomnienia mamy zazwyczaj z dzieciństwa. Wakacje spędzane u prababci na wsi, zapach trawy, warzywa z ogródka, przepiękne jabłonie, gęsi, zabawy z ukochanym psem. Piękna altanka obrośnięta winogronem, niezastąpione w smaku pierogi robione przez prababcię, spacery po pięknej polanie, cały dzień na świeżym powietrzu. Uroku tego miejsca nie da się zapomnieć. Miejsca owszem, a co z ludźmi? Patrząc z punktu widzenia sytuacji o której usłyszałam i poniekąd byłam świadkiem, bez zastanowienia można powiedzieć, że ” z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach”.

Czas upływa tak szybko, w związku z czym prababci przybywa lat. Kiedy starość daje się we znaki i gdy umiera nam ktoś bliski, reszta „rodzinki” dopiero wtedy pokazuje na czym im tak naprawdę zależy. To domek na wsi, to miejsce (z którego ma się najlepsze wspomnienia, z którego wyniosłam najwięcej) stało się taką padliną dla sępów. Sępa jednak można odgonić od biednej ofiary, tutaj niestety nic nie dało sie zrobić. Przed śmiercią prababcia Bronisława nie otrzymała opieki od tych „cudownych”, „ambitnych architektów”. Od razu złapali się za łopaty, narzędzia i remont domku, nie oglądając się na nikogo.

Jakiś czas wcześniej domek został przepisany na ludzi (gdyż zastanawiam się czy rodzina to odpowiednie określenie), którzy mieszkali z prababcią od wielu, wielu lat. Warunek był jeden- opiekowanie się nią. Opieki od nich nie otrzymała żadnej, Bronisława mogła liczyć jedynie na swoją córkę i wnuczki, które również bardzo przeżywają to, co się stało.

W dniu pogrzebu jedna z córek zmarłej pojechała na wieś. To, co zastała, wywołało w niej ogromny szok. Już nie było pięknego domku, zapachu pierogów, nic nie wyglądało tak jak za czasów dzieciństwa. Gdy weszła do środka ściany były w trakcie wyburzania, kurz był wszędzie. Śmierć babci była dla nich chyba wielką radością, bez żadnych skrupułów robili swoje, nie oglądając się na nikogo. O braku szacunku dla osoby zmarłej i dla jej córek, wnuków, nawet już nie wspomnę.

Czy można zainterweniować w tej sprawie? Niestety. Dom należy już do nich. Żal najbliższych Bronisławy nie zniknie. A sępy pozostaną sępami.

Patrycja Skubisz

 

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.