Wolna Ukraina (nie) jest

Ukraina, Euromajdan, Maleo Reggae Rockers, muzycy o Ukrainie

Źródło: onet.pl

Wiadomość o sytuacji na Euromajdanie obiegła Europę i świat, dominując wszelkie inne informacje. Emitowane w Polsce specjalne wydania wiadomości skupiały się niemal wyłącznie na walce opozycjonistów z władzą ukraińską (czy raczej rosyjską). Rzecz rysowała się momentami rzeczywiście groźnie i niebezpiecznie, szczególnie, gdy w stan gotowości zostały postawione siły zbrojne, a liczba rannych i ofiar śmiertelnych rosła z godziny na godzinę.

Zadziwiające, jak ochoczo i z jakim zaangażowaniem naród polski opowiedział się za sprawą ukraińską. Wymieniając na początku oczywiście armię bohaterów rodem z Facebooka, udostępniających kolejne zdjęcia, filmiki i „flagi” Ukrainy na znak ogromnej solidarności. Dalej, szokująca wręcz była sytuacja w polskim sejmie, w którym najwięksi wrogowie polityczni, którzy nie potrafią porozumieć się nawet w najwyższej wagi interesach narodowych, w przypadku problemu ukraińskiego zaczęli, jakimś cudem, mówić jednym głosem. Polska służba zdrowia bez mrugnięcia okiem zaoferowała pomoc medyczną dla uchodźców i rannych w wyniku zamieszek na Majdanie. Bardzo ładnie z ich strony. Gdyby tak jeszcze Polacy nie musieli wystawać w kolejkach do rejestracji i oczekiwać miesiącami, a czasem nawet latami na badania lub zabiegi, byłoby wręcz idealnie. Nie wspominając już szopki pana premiera, który w ramach pomocy wschodnim sąsiadom zalecił zapalić świeczki w oknach.

Jak najbardziej należy rzecz jasna współczuć obywatelom Ukrainy, których sytuacja polityczna, a co za tym idzie, życiowa z pewnością nie jest łatwa. Naturalna jest postawa wsparcia walki w słusznej sprawie, w tym przypadku o wyzwolenie się spod obcej, tyrańskiej władzy. Czy jednak naprawdę trzeba nam, jako Polsce, aż tak silnego zaangażowania, które może okazać się zabawą z ogniem?

Może więc warto spojrzeć na inne formy solidarności, jak choćby poprzez wyraz artystyczny, a zawężając – muzyczny. Muzyka często stawała się polem do wyrażania współczucia, wsparcia oraz do okazania, że jest się myślami z ofiarami rozmaitych katastrof i konfliktów. Tak jak było to w przypadku akcji „Pokonamy falę”, czy choćby odbywającego się miesiąc temu koncertu dla Filipin (na rzecz ofiar tajfunu). W tych przypadkach rzeczywiście zdaje się mieć to realny cel, gdyż ludzie solidaryzowali się z osobami poszkodowanymi, które nie na własne życzenie zostały niejednokrotnie pozbawione dachu nad głową i całego życiowego dorobku. Jeśli jednak chodzi o Ukrainę, szczerze mówiąc, analogii doszukać się nie mogę. Jak już wspomniałem, nie cieszy mnie, ani nie satysfakcjonuje położenie walczących opozycjonistów. Nie widzę jednak powodów, dla których Polacy mieliby robić zbiórkę i po części spieniężać zamieszki w Kijowie. A jednak…

Już w grudniu ukraiński muzyk Ołeksandr Jarmoła z zespołu Haydamaky apelował do polskich artystów, aby jako osoby posiadające moc słowa i siłę przekazu, przemówiły głosem poparcia, który dla ukraińskich rewolucjonistów miał ponoć ogromne znaczenie. Na efekty nie trzeba było długo czekać, gdyż już miesiąc później na Majdanie grał polski zespół Maleo Reggae Rockers, prezentując między innymi piosenkę nagraną przy współpracy z ukraińskim zespołem Kozak System. W trakcie koncertu, organizatorzy zwracali uwagę na to, jak to cała Polska solidaryzuje się z walczącymi. Koncert musiał jednak zostać przerwany ze względu na wybuch starć demonstrantów z milicją. W ostatnich dniach swoją premierę miała też nowa płyta formacji zatytułowana „Revolution”, a piosenka „Na krawędzi” została nagrana właśnie z myślą o jednoczeniu się z Ukrainą.

Kilka dni temu odbył się w Warszawie „Koncert dla EuroMajdanu”, z którego dochód został przekazany w całości na rzecz potrzebujących w Kijowie. Jeszcze inną propozycją solidarności w środowisku muzycznym jest projekt pod nazwą „PL2UA”, zapoczątkowany 21 lutego. Stanowi on składankę rozmaitych brzmieniowo artystów, którzy udostępniają swoje niepublikowane dotychczas lub też nagrane specjalnie na tę okoliczność utwory. Znalazły się na niej między innymi takie formacje jak: Maszyna do Mięsa, Czarny Latawiec, Kurws, czy też otwierający listę Mazzoll. Na tematykę i problematykę owej kompilacji wskazują jednoznacznie niektóre z tytułów, jak choćby „Kiev on fire”, „UKRN”, „Strefa euro”. Obecnie składanka ta liczy 93 utwory. Można pobrać ją ze strony internetowej za minimum 10 zł (całość) lub 3 zł za pojedynczą piosenkę. Pieniądze z przychodów zostaną również oczywiście przekazane na pomoc Ukraińcom.

Jak podaje jeden z pomysłodawców (który pozostał anonimowy) „PL2UA”, składanka ma być buntem muzyków przeciwko „Facebookowej solidarności” i stawianiu świeczek w oknach. Dobrze, że ktoś zauważył nieco bardziej sensowne formy pomocy. Pojawia się jednak pytanie, czy gdyby role się odwróciły, czy Polska otrzymałaby równie silne wsparcie od wschodnich sąsiadów? Czy może tradycyjnie zostalibyśmy na przysłowiowym „lodzie”?

Solidaryzowanie się polskich muzyków z ukraińskimi opozycjonistami wydaje się być nie na miejscu również z innego powodu. W piosence „Brat za brata”, nagranej przez Maleo Reggae Rockers, Kozak System oraz tak popularny w ostatnich latach Enej, pojawiają się chyba zbyt kolorowe i wybiegające w przyszłość scenariusze. W tekście słyszymy bowiem: „To nasza wspólna rzecz, wolna Ukraina jest…”, „Brat za brata murem staje…”, „Z zachodu wiatr zagoi wam serce, drogi to kraj, Boże siły nam daj, aby doczekać się Ukrainy w Europie”.

Otóż, przy całym współczuciu dla Ukraińców walczących o lepsze warunki życia, nie uważam ich problemu za rzecz wspólną dla naszych krajów. Nie identyfikuję się również w tym kontekście z hasłem „brat za brata murem staje”, ponieważ nie przypominam sobie sytuacji, w której to ukraińscy nacjonaliści nadstawiali własnych karków w interesie Polski. Wręcz przeciwnie, uważam, że w przypadku wszelkich nacjonalistów zachować należy szczególną ostrożność. Zwłaszcza wobec tych, od których Polacy doświadczyli swego czasu bestialskich zbrodni. Pragnę zauważyć też, że jeśli już muzycy chcą się solidaryzować, to niech opierają swoje działania na prawdzie. Niech nie mówią, że „wolna Ukraina jest”. Wszyscy dokładnie wiemy, że nie jest, gdyż pozostaje pod silnymi wpływami Rosji.

Z kolei, co do „doczekania się Ukrainy w Europie”, na wszystkich lekcjach geografii uczono mnie, iż Ukraina w Europie od zawsze leżała, leży i podejrzewam, że czas jakiś jeszcze leżeć będzie. Co do Unii Europejskiej, jeżeli z nią właśnie Ukraińcy utożsamiają swoje wyzwolenie, to może się okazać, iż czeka ich gorzkie rozczarowanie.

Bardzo ładnie, że Polacy, a wśród nich także polscy muzycy, tak żywo ruszyli na pomoc ukraińskim nacjonalistom. Oczywiście, że należy okazać im wsparcie. Trzeba jednak robić to z głową, a nie reagując emocjonalnie na wykrzykiwane hasła i internetowe łańcuszki. Przede wszystkim natomiast, Polakom potrzeba się najpierw nauczyć podobnego zjednoczenia wokół własnych spraw, kluczowych dla państwa i narodu.

Jan Brzeziński

Zobacz więcej

  • (Nie)godne, aby żyć(Nie)godne, aby żyć Made in China. Taki napis można dostrzec na coraz większej liczbie produktów […]
  • Czytałem czeskiego królaCzytałem czeskiego króla Sto lat temu przyszedł na świat, siedemnaście lat temu tragicznie go opuścił, […]
  • Nie płacz EwkaNie płacz Ewka Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że sondażowe wyniki poparcia dla […]
Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.