Upadek telewizji

1456037_665072440191677_1739637017_nTelewizja nie upadnie. Jeszcze długo. Prasa i książki też nie wymrą tak spektakularnie jak dinozaury. Pomimo, że samozwańczy wieszczowie głoszą kres makulatury od dobrych paru lat. Telewizja będzie współistnieć obok internetu, tak jak wszystko w tych czasach. O co w takim razie chodzi? O moralny upadek telewizji. Któremu jesteś winien Ty i ja. Telewizja obniża swój poziom, drogi czytelniku, bo Ty obniżasz swój poziom wymagań. Nie? A jednak taka jest prawda.

Wysyp pseudo-dokumentalnych (piszę pseudo, bo paradokumentem nie da się już tego nazwać.) seriali zaobserwował już nawet ślepy. Głuchy też już o tym usłyszał. Nie da się obok tego przejść obojętnie. Bo wszyscy o tym gadają. Każdy wie co to i o czym, ale nikt nie ogląda. „Ja? Nieeee. Ja tego badziewia nie oglądam, przecież na to się patrzeć nie da!” Naprawdę? To skąd do diabła wiesz, co to jest mięsny jeż, kto z kim kogo zdradził i dlaczego? Po paru prostych pytaniach okazuje się, że jednak oglądasz. Może nie codziennie, nie często, ale od czasu, do czasu. A słupki telewizji rosną.

w telewizji nie ma czego oglądać

Prezesi nakręcani finansową machiną- wciskają w ramówkę coraz więcej durnowatych serialików. O prawdziwych ludziach i problemach? Dla ludzi? Jeśli tak, to chroń nas Panie. Bo w takim wypadku nie tylko upada telewizja, ale ani chybił jutro się obudzę a za oknem Apokalipsa i jeźdźcy i koniec. To już nawet nie jest śmieszne. Tragikomizm. Nikt tego nie chce, nikt nie ogląda, a pojawia się tego coraz więcej, częściej i w godzinach telewizyjnego apogeum. Później rozlewa się fala narzekań. Bo w telewizji nie ma czego oglądać, a skoro tak, to włączmy cokolwiek. Zamiast sięgnąć po książkę, wyłączyć telewizje i włączyć radio. Oglądamy byle co, tracąc byle jak swój cenny czas.

Coraz głośniej robi się też o serialu który możemy znaleźć na jednym z pseudo-muzycznych programów telewizyjnych. Wzorowany na zachodnich „standardach” przełamuje wszelkie tabu, prostując nawet najbardziej pomarszczone zwoje mózgowe. Podobno przy tym, Big Bother to dobranocka dla grzecznych dzieci.

łamanie granic

Przekraczamy granice, które wydają nam się nie do przekroczenia. Zdaję sobie sprawę, że pisząc o tym, mogę się przyczynić do tego, że jakaś zbłąkana, ciekawska owieczka odnajdzie stacje i program i dołoży swoją cegiełkę do telewizyjnego schyłku. Pytanie tylko, czy warto tam zabłądzić. Być kolejnym który nie ogląda, nie lubi i nabija statystyki. Marnuje czas i narzeka, że telewizja zajmuje się niczym.

Telewizja tak już ma. To przykre, ale światem nie rządzi dobro, tylko dolar. Jeśli słupki tych programów nie zaczną się zmniejszać, te programy nie zaczną znikać. Jeśli my cały czas będziemy o nich mówić- nie będą nawet potrzebować reklamy. Sami będziemy tą najlepszą- reklamą pantoflową.Telewizja taka jest. Zajmują się pożyczonym zegarkiem, poświęcając mu więcej czasu antenowego niż zamieszkom na Ukrainie. Trąbią godzinami o nowej wicepremierzycy( skoro mieliśmy już ministrę…), a o trzynasto procentowej stopie bezrobocia głucha cisza. Czas  nauczyć się odróżniać rzeczy ważne, od ważniejszych. Wyłączyć telewizor i zacząć myśleć samodzielnie.

Dariusz Lipa

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.