„Trolololololo już niedługo Ekipa z Warszawy, a ja nie mogę znaleźć MTV, k#@%a!!!”.

Magda jest studentką Socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. Młoda, zdolna, inteligentna. Mój dobry przyjaciel powiedziałby „Fajna d**a z twarzy”. To na pewno. Pomińmy jednak kwestię urody. Magdalena jest jedną z moich Facebook’owych znajomych i w jednym z postów pisze: „Trolololololo już niedługo Ekipa z Warszawy, a ja nie mogę znaleźć MTV, k#@%$a!!!”. Yhym.

Ta sama, sympatyczna koleżanka poza pokazami mody, na które często chadza, pstrykając sobie zdjęcia z „gwiazdami” typu Maffashion, czy Jessica…(Mercedes?) przyznaje, że jest ateistką. Ok, nie mam nic przeciwko. Jedni wierzą, inni nie. Mamy do tego prawo. Jakiś czas temu miałem przyjemność rozmawiać z nią na temat wiary. Mimo, iż czynnie uczestniczy w uroczystościach rodzinnych jak Chrzciny, Pierwsze Komunie i Śluby nadal twierdzi, że jest ateistką z krwi i kości.

Magda bawi się w najlepszych, warszawskich klubach, oznaczając swoją osobę, na każdym zdjęciu nawet, gdy widać na nim tylko jej łokieć, lub nogę jej koleżanki. Jest zatwardziałą zwolenniczką Platformy Obywatelskiej, choć nie ma zielonego pojęcia o programie tej partii. Nie wie też, dlaczego 11 listopada ludzie przyjeżdżają do Warszawy i organizują „jakiś beznadziejny marsz”, ale wierzy w Polskę, wierzy w Donalda i chce odbudowy tęczy! Ma dość życia wśród homofobów, faszystów i zacofanych, nietolerancyjnych „Polaczków”.

Spędzając niedzielny wieczór z filiżanką kawy i laptopem, myślę sobie – głupiejemy. Powoli przeistaczamy się w stado głuchych i ślepych baranów, podążających za czymś, co wydaje nam się ważne. Za czymś, co jest popularne, w co wierzą nasi znajomi, znajomi znajomych, lub idole. W co wierzą gwiazdy czy to, o czym mówią media. Wspomniana przeze mnie Ekipa z Warszawy to tylko wierzchołek ogłupiającej góry lodowej, na którą wspinamy się mimowolnie. Bohaterka mojej opowieści ostatnią (i chyba jedyną) książką, którą przeczytała było „50 twarzy Greya”. Seriale ogląda namiętnie. Zaczynając od „Ukrytej prawdy”, przez „Miłość na bogato”, aż po „Pamiętniki z wakacji”, czy „”Trudne sprawy”. Kultowe tytuły, które przyciągają przed ekrany tysiące, dziesiątki tysięcy widzów. Dlaczego?

Przecież to lubimy. Uwielbiamy żyć w satysfakcji bycia lepszym. Obrazki z telewizji dają nam tę satysfakcję, podnoszą ego i pozycję społeczną. Lubimy jak innym jest źle, podczas gdy nam jest dobrze. Tacy jesteśmy. Głupiejemy, ale dobrze nam z tym. Muzyka, której słuchamy, programy, które śledzimy, czy czytane przez nas gazety mówią jednoznacznie, że wcale nie jest tak źle. Inni mają gorzej. Na tle bohaterów występujących we wspomnianych serialach, wypadamy zdecydowanie pozytywnie. Czujemy się lepsi.

Magda chyba znalazła MTV. Między 22 a 23 była offline. Około północy skomentowała zdjęcie związane ze śmiercią Nelsona Mandeli „Byłeś dla mnie inspiracją. Pozostaniesz wielki na zawsze. Spoczywaj w pokoju”. Po kilkunastu minutach przyznała, że nie może doczekać się poniedziałku, ponieważ w jej ulubionym lumpeksie wyprzedają towar za 2 zł, a później idzie na kawę do Starbucksa, fajki już kupiła.

Zadajecie sobie pewnie pytanie kim jest Magda i czy naprawdę istnieje? A czy to ważne? Chyba każdy z nas ma w sobie cząstkę bohaterki. Nie oglądamy idiotycznych seriali, ale wiemy o nich więcej niż przeciętny widz. Nie słuchamy disco polo, ale po kilku głębszych teksty piosenek same nam się przypominają. Nie wiemy też kim jest Trybson i skąd się wziął mięsny jeż. Chodzimy z wysoko podniesioną głową i wypiętą piersią kupując kilogramy szmat w sklepach z zachodnią odzieżą. Cieszymy się, gdy budują nam nowe centra handlowe, w których za filiżankę kawy płacimy 16 złotych. Głupiejemy.

Autor: Oktawian Bielecki

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.