Tęczowy odLOT

LOT

żródło: fakty.tvn24.pl

„Zaplanuj swój urlop w modnych, tętniących życiem miejscach przyjaznych LGBT na całym świecie” – tak brzmiało promujące hasło ofert linii lotniczej LOT jeszcze parę dni temu. Zarząd jednak szybko wycofał się ze swego pomysłu i stwierdził, że można zaplanować urlop w miejscach przyjaznych wszystkim. I dobrze, że resztki zdrowego rozsądku dały o sobie znać.

Usługa LOT-u nosi nazwę „Friendly Travel”. Państwowy przewoźnik na swojej stronie internetowej zamieścił przyciągające środowiska LGBT oferty, np. Bądź sobą w Barcelonie, Poczuj prawdziwą wolność w Chicago czy Odkryj kolorową stronę Aten. Co więcej, z zakładki ‘Inspiracje’ można było dowiedzieć się, do jakich hoteli, klubów i restauracji mogą udać się homoseksualiści. Cała kampania miała polegać na promowaniu nie tyle LOT-u, co po prostu osób homoseksualnych. Nie potrwała jednak długo, ponieważ dwa dni później – od momentu zamieszczenia specjalnej „inspiracji” – oferta zmieniła nieco swą formę. Irytacji nie kryli działacze LGBT i przedstawicielka Kampanii Przeciw Homofobii, Zofia Jabłońska, która wprost powiedziała, że państwowy przewoźnik stchórzył. – Nie wierzę! Nie! Okropne. Wychodzi jednak na to, że LOT-em podróżujemy do miejsc, gdzie można być sobą, ale lecimy w jedną stronę – i nie kryjąc żalu zapowiedziała, że ludzie z pewnością się wkurzą, bo ktoś „zagrał im na nosie”. Dodała także, że geje i lesbijki to jedna z najbardziej aktywnych grup podróżujących. Jabłońskiej wtórowali poseł Robert Biedroń i Krystian Legierski, którzy zgodnie stwierdzili, że wycofanie tak wspaniałej oferty wyraźnie wskazuje na to, że LOT ugiął się pod naciskami homofobów i został przez nich zaszczuty, w związku z czym był zmuszony do usunięcia usługi dla środowisk LGBT.

Cóż można powiedzieć na takie argumenty? Wydaje mi się, że mówienie, iż przewoźnik leci w jedną stronę (czytaj: niepożądaną) jest absurdem, ponieważ zastąpienie hasła „zaplanuj swój urlop w miejscach przyjaznych środowiskom LGBT” na „zaplanuj swój urlop w miejscach przyjaznych wszystkim” jest akurat bardzo dobrym posunięciem. Nikogo to przecież nie dyskwalifikuje – wręcz przeciwnie: oferta otwiera się nie tylko na gejów i lesbijski, ale także na osoby heteroseksualne, które też w końcu korzystają z usług lotniczych. To raczej one mogły poczuć się odrzucone w momencie, kiedy „inspiracja homoseksualna” rzucała się bardzo wyraźnie na oficjalnej stronie LOT-u. Trzeba tutaj dodać fakt, że na stronie tej nadal można zobaczyć np. tęczową flagę, która dzisiaj kojarzy się głównie ze środowiskiem LGBT czy też zdjęcia dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn, którzy promują usługę „Friendly Travel”. Oferta skierowana do gejów i lesbijek nadal widnieje na stronie internetowej państwowego przewoźnika, dlatego nie rozumiem w ogóle przerażenia działaczy LGBT. Czyżby to, że usunięto niektóre informacje dotyczące relaksu homoseksualistów w miejscach wypoczynkowych czy też skasowanie zdjęcia mężczyzn trzymających się za ręce było aż tak okropne i zasługiwało na potępienie?

Sprawa ta pokazuje jednak dobitnie, że środowiska LGBT coraz mocniej przenikają do społeczeństwa ze swoimi postulatami i żądaniami, w związku z czym to raczej heteroseksualiści powinni się czuć przymuszeni do respektowania ich postulatów. Jeden przykład: środowiskom gejowskim nie spodobał się wybór Brendana Eicha na prezesa Mozilli Firefox, który w 2008 roku przekazał tysiąc dolarów na wsparcie zakazu homoseksualnych małżeństw w Kalifornii. Po objęciu przez niego stanowiska szefa Mozilli osoby LGBT przypuściły atak. Namawiały, aby nie korzystać z programów tej firmy, napiętnowały homofoniczną postawę Eicha tak bardzo, że musiał on zapewnić, iż Mozilla podtrzyma wszystkie dotychczasowe zasady i będzie respektować równouprawnienie gejów. Przeprosił również za ból, który mógł sprawić swoimi osobistymi poglądami. Sytuacja ta ukazuje, że wszelkie poglądy, które sprzeciwiają się praktykom homoseksualnym należy wybić ludziom z głowy. Jedynie słuszną drogą jest natomiast pochwalanie i przyzwalanie na to, aby osoby homoseksualne przejmowały obszary życia zarezerwowane dotychczas dla osób heteroseksualnych, jak np. małżeństwo, adopcja i wychowywanie dzieci. Może ktoś mnie nazwać zacofańcem lub człowiekiem z ciemnogrodu, ale sądzę, że homoseksualizm nie jest normalny, tym bardziej zaś nie jest normalne promowanie go na wszystkie możliwe strony i przekonywanie, że przecież miłość między osobami tej samej płci jest tożsama z miłością osób płci odmiennej. Nastąpił całkowity odlot tęczowej rewolucji, która – z mojego punktu widzenia – coraz bardziej oddala się od realności i coraz silniej wymusza odpowiednie zachowania względem środowisk LGBT. Nawet delikatne korekty łagodzące wydźwięk homoseksualny, jak możemy zauważyć na przykładzie oferty LOT-u, są już nazwane homofobią, której tak naprawdę nie ma. Przeglądając bowiem wykaz fobii, nie udało mi się znaleźć tego rodzaju zaburzenia nerwicowego. Dochodzę do wniosku chyba oczywistego, że to wymysł gejów i lesbijek, którzy chcą pokazać, jak bardzo są prześladowani. I dlatego postanowili stworzyć pojęcie ‘homofobia’. Oznaczałoby ono tutaj silne odczuwanie lęku do osób nieheteroseksualnych, które w znacznej mierze utrudniałoby funkcjonowanie w społeczeństwie (według definicji fobii). Problem jednak w tym, że nikt z tych, którzy sprzeciwiają się praktykom osób LGBT nie boi się ich, a raczej wychodzi naprzeciw i głośno wyraża swoje zdanie. Albo ja tu czegoś nie rozumiem, albo tego nie da się po prostu nazwać fobią. Poza tym, nie wydaje się, aby wyrażanie własnego zdania było czymś złym. Oczywiście, osoby homo – jak heteroseksualne mają prawo do wyrażania swoich poglądów, ale należy pamiętać, aby szanować swojego przeciwnika w sporze, bo każdy człowiek na ten szacunek zasługuje. Kiedy jest on przestrzegany, a nikt nie narzuca swoich racji – wtedy wszystko jest ok. Ale coraz częściej zauważam, że w praktyce dzieje się zupełnie inaczej. A zdawać by się mogło, iż żyjemy w demokratycznym państwie, gdzie funkcjonuje zasada, że głos należy do większości. Co jednak w sytuacji, kiedy ten głos przejmuje mniejszość? Czy nadal jest to demokracja?

Na szczęście, w Polsce lobby homoseksualne nie jest jeszcze tak bardzo ugruntowane, jak choćby we Francji, i nie ma tak silnej presji wywieranej przez to środowisko. Niemniej jednak, nie można dopuszczać do takich sytuacji, kiedy środowisko LGBT stara się wymuszać na innych swoje racje, bo szybko może się okazać, że w państwie funkcjonuje tyrania światopoglądowa.

Agnieszka Jarczyk

Zobacz więcej

  • Nie płacz EwkaNie płacz Ewka Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że sondażowe wyniki poparcia dla […]
  • Kiełbasa wyborcza rozdanaKiełbasa wyborcza rozdana Wybory, wybory i po wyborach, fakt w wielu miejscach jeszcze czeka nas druga tura. […]
  • Cała Polska liczy głosyCała Polska liczy głosy Ręcznie liczone głosy, zaznaczone już lub niepełne karty do głosowania, czyli […]
Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.