Tatary: Stan Wyższej Konieczności

Dzielnica Tatary

Autor: Małgorzata Genca

Lubelskie osiedle Tatary nie cieszy się dobrą sławą i nie jest tak bez powodu. Kradzieże, pobicia, wandalizm – to wizytówka tej dzielnicy. Jednak są one częścią Lublina i nie można zostawić ich samych sobie, starając się nie mówić o problemie. Należy zastanowić się, czy i co można zrobić, aby dokonać „resocjalizacji” Tatar.

Rozwój i powstanie Tatar wiąże się z założeniem Fabryki Samochodów Ciężarowych, dla której osiedle miało stanowić zaplecze mieszkaniowe. W latach 1951 – 1970 powstaje większość infrastruktury, pojawia się dużo zieleni i małej architektury. Dobre zarobki i szybki rozwój przyciągają nowych mieszkańców, nie tylko pracowników fizycznych, ale także adwokatów, inżynierów i innych, których stać na luksus zamieszkania na przyszłościowym osiedlu. W ramach pracy społecznej powstaje amfiteatr oraz basen. Zwraca uwagę również system schronów, które mają zapewnić bezpieczeństwo w razie ataków powietrznych.

A teraz szybkie spojrzenie na Tatary obecnie. Fabryka Samochodów Ciężarowych została przejęta przez Daewoo, które potem upadło, następnie przez parę innych firm, tracąc znaczenie dla mieszkańców osiedla. Ostatnie inwestycje budowlane pochodząc z początku lat 90-tych i dotyczą powstania budynków administracyjnych. Bogata mała architektura została totalnie zdewastowana. Amfiteatr oraz basen zamknięto – stoją i niszczeją do dnia dzisiejszego. Wejścia do schronów zostają zamknięte kratami i służą jako dość oryginalne architektonicznie śmietniki. A to dopiero początek.

Chociaż warunki mieszkania pogarszają się, czynsz wciąż należy do najwyższych w Lublinie. Monitoring (czyli dwie kamery) zamontowane na komisariacie nr VI zniknęły, pozostawiając wystające ze ściany kable. Czas oczekiwania na domową interwencję policji potrafi osiągnąć nawet 4 godziny. Świeżo pomalowane budynki w ciągu jednego dnia pokryte zostają graffiti, którego określenie sztuką jest raczej niemożliwe. Większość drzew została wycięta, chociaż trudno znaleźć jakikolwiek racjonalny powód ku temu.

Raz na pewien czas miasto podejmuje próby rewitalizacji osiedla. Pojawiają się akcje kulturalne, promujące osiedle, budowane są obiekty rekreacyjne a także dokonywane są prace remontowe – w tym remont Dworca Północnego PKP. Jednak nie odnoszą one takiego skutku jaki powinny – jakość życia na Tatara nie poprawia się. Dlatego trzeba odpowiedź sobie na pytanie jak dokonać prawdziwej rewitalizacji i czy jest ona w ogóle możliwa.

Zauważyć trzeba, że Tatary nie są wyjątkowym osiedlem jeżeli chodzi o Polskę. Dla przykładu można podać krakowską Nową Hutę, która także cieszy się złą sławą czy warszawską Pragę. Przyjrzenie się zmianom jakie zachodzą w dzielnicach znajdujących się w podobnym stanie nastawiają pozytywnie: dla osiedli takich jak Tatary jest szansa.

Jednak ta szansa nie tkwi w jednorazowych, krótkotrwałych działaniach, które skutecznością przypominają próby zasypania bagna dziecięcą łopatką. Potrzebne są duże fundusze, długoterminowy plan oraz podjęcie działań w wielu dziedzinach na raz – tylko wtedy będzie możliwe osiągnięcie sukcesu.

Pierwszą i być może najważniejszą rzeczą jest zapewnienie bezpieczeństwa. Jedynie usprawnienie działania służb porządkowych oraz rozbudowanie monitoringu pozwoliłoby powstrzymać, lub przynajmniej ograniczyć, wandalizm i przestępczość. Należy sprawić, by ludzie przestali uważać, że policja jest bezradna wobec zjawisk patologicznych. W obecnym momencie wykroczenia takie jak picie w miejscu publicznym, palenie na przystankach, śmiecenie, wyprowadzenie psów bez kagańców czy sprzedaż papierosów bez akcyzy są traktowane pobłażliwie. Nie są to z pozoru najważniejsze problemy osiedla, lecz powodują przekonanie o bezradności służb porządkowych.

Druga sprawa to warunki mieszkalne. Większość bloków znajduje się w stanie, który choć nie zagraża życiu, to napawa przerażeniem. Dokonywane remonty zawsze mają charakter prowizoryczny lub powierzchowny: wymiany wodomierzy, malowanie klatek i bloków. Nieremontowane mieszkania stają się coraz droższe w utrzymaniu. Im dłużej pozostawia się je bez napraw, tym trudniejsze stają się naprawy. Stare instalacje elektryczne nie radzą sobie z urządzeniami, które mają coraz większy pobór mocy. Ściany sypią się, na sufitach widać pęknięcia spowodowane rozchodzeniem się płyt betonowych. Obniża to wartość lokali, zniechęca potencjalnych nabywców i jest nienaprawialne poprzez kolejne warstwy farby. Tatary potrzebują remontu i to generalnego.

Ważne także jest wykształcenie w mieszkańcach Tatar odpowiedniej postawy obywatelskiej. Powszechne przekonanie o tym, że to co publiczne jest niczyje, i co najważniejsze, doskonałe do zniszczenia trzeba zastąpić postawą dbałości o dobro wspólne, czyli NASZE. Ważne jest też wykształcenie dwóch rodzajów małego patriotyzmu: poczucia przynależności i dumy z należenia do wspólnoty osiedlowej a także do Lublina jako miasta. Poprzez pewien rodzaj izolacji (zarówno fizycznej jak i kulturalnej) Tatary stały się społeczeństwem w jakiś sposób zamkniętym. Zarówno w mniemaniu jego mieszkańców jak i ludzi z „zewnątrz”.

Tutaj pojawia się kolejne zadanie, jakie stoi przed bohaterem, który chciałby naprawdę coś zdziałać – zmiana podejścia mieszkańców miasta do osiedla. Chociaż nie jest to dzielnica bezpieczna (przoduje w ilości wymuszeń), to jednak i tak jest o wiele bezpieczniejsza, wg statystyk policyjnych, od lubelskiego trójkąta bermudzkiego, wyznaczonego  przez ul. Tysiąclecia, Ruską i Lubartowską. Jeżeli odnowiony dworzec ma być używany, to tylko wtedy, kiedy pasażerowie nie będą się bali, że nie tyle spóźnią się na pociąg, co w ogóle do niego nie dotrą. Powstawaniu nowych sklepów; tyczy się to najbardziej tych luksusowych, musi towarzyszyć zaistnienie klienteli, która zechce w tych sklepać wydawać pieniądze – szczególnie trudne, gdy większość mieszkańców lublina wolałaby się nie pojawiać na Tatarach z kwotą przekraczającą 5 zł.

Ostatnim problemem, zdaje się że najtrudniejszym do rozwiązania, są choroby społeczne, które nękają osiedle. Alkoholizm w najróżniejszych postaciach i narkomania – te dwa problemy są tak poważne i tak długotrwałe, że mogą wydawać się nie do rozwiązania. Niech przykładem będzie to, że wiele osób nie uważa nadmiernego i ciągłego picia w ogóle za chorobą.

Zmiany na Tatarach są możliwe. Jednak praca, której trzeba wykonać jest żmudna i niewdzięczna. Poprawa nie może nastąpić natychmiastowo – musi to potrwać lata, jeżeli nie ich dziesiątki. Pomoc i odnowa nie może przypominać przejazdu bogacza przez osiedle żebraków, który rzuca pieniądze z okna po czym znika z czystym sumieniem, nie wiedząc, że za te pieniądze kupuje się noże, alkohol i klej do wąchania. Potrzebne jest stworzenie planów, duży fundusz, ale co najważniejsze – stała, ciągła, wielofrontowa akcja odnowy.

Stanisław Michałowski

Zobacz więcej

  • Nie płacz EwkaNie płacz Ewka Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że sondażowe wyniki poparcia dla […]
  • Sen na JOWie Pawła KukizaSen na JOWie Pawła Kukiza Akcja zmieleni.pl zyskuje sobie coraz więcej zwolenników. Strona założona […]
  • Wolna Ukraina (nie) jestWolna Ukraina (nie) jest Wiadomość o sytuacji na Euromajdanie obiegła Europę i świat, dominując wszelkie […]
Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.