Tak daleka, a jednak dla nas tak bliska… Islandia

Ojczyzna jest jedna, ale w dobie globalizacji, otwartych granic, międzynarodowej współpracy mamy możliwość podróżowania praktycznie po wszystkich krajach na Ziemi. To, że ludzie wyjeżdżają na wakacje, nie jest już niczym niezwykłym. Polska od 25 lat jest państwem w pełni niepodległym i niezależnym, wiec i Polacy zaczęli „czerpać” z zalet wolnego świata. Nasi rodacy korzystają z tych dobrodziejstw na wiele sposobów.
Jednym z nich jest ciągłe poznawanie odległych krajów podczas podróży. Polacy masowo wyjeżdżają np. do Afryki oraz państw Śródziemnomorskich, by wypocząć, oderwać się i przynajmniej raz w roku poczuć luksus, gorące słońce i beztroskie życie.

Jednak nie wszystkie państwa są podobne do Grecji, Hiszpanii czy Włoch, nie wszystkie mają ciepłe morza, w których można się kąpać, czy wysokie góry, na które można się wspinać. A mimo to nawet zimne, kiedyś niedostępne regiony mogą być piękne i warte odwiedzenia. Jednym z tych zakątków świata jest bez wątpienia Islandia- jedno z najbardziej wysuniętych na północ państw Europy. Jest obszarem charakterystycznym z powodu zimnej, deszczowej pogody, wulkanów, gejzerów oraz pięknych krajobrazów. Mimo tych niedogodności Polacy po 1989 roku zaczęli chętnie wyjeżdżać do tego wyspiarskiego kraju. Nasi rodacy zachwycają się nie tylko widokami, ale również wulkanami, na które można się wspinać, gorącymi źródłami oraz szlakami, dzięki którym można poznać niezwykłą przyrodę.

Charakterystyczne jest również podejście potomków Wikingów, którzy mimo zimowo-deszczowej aury oraz wyobcowania od mieszkańców innych kontynentów, nie są pesymistami. Nie są również wrogo nastawieni do obcokrajowców, ale też nie przyzwyczajeni do częstego odwiedzania Islandii przez obywateli innych państw. Przyczyn należy szukać w położeniu geograficznym wysp, które są oddalone od innych regionów Europejskich, ale również tym, że w 1940 na ziemi Islandzkiej wylądowały wojska brytyjskie, które zajęły całe terytorium,  a rok później wojska amerykańskie. Te drugie stacjonowały na wyspach do 2007, co stwarzało poczucie życia pod okupacją.

Z pewnością łatwo nie będą mieli ludzie, którzy zechcą się na stałe osiedlić w ojczyźnie wikingów. Rdzenni mieszkańcy wprawdzie dosyć dobrze znają język angielski i dzięki temu można się z nimi komunikować bez problemu, ale przy dłuższym mieszkaniu oczywiście obowiązkowa jest nauka islandzkiego, co może być pierwszą rzeczą, która zniechęci miłośników do życia w tym kraju. Język jest niezwykle trudny, ale również ciężko znaleźć dobre i sprawdzone źródła do nauki. Wydaje się, że najlepszym podręcznikiem jest „Islandzki dla początkujących” autorstwa Stanisława J. Bartoszka.

Warto również wspomnieć o ciekawostkach dotyczących tego kraju. Bez wątpienia można do nich zaliczyć fakt, że Islandczycy kochają polski wafelek Prince Polo. W 1970 na jednego mieszkańca przypadał około kilogram przysmaku, teraz ta liczba nieco spadła, ale bez wątpienia wafelek rozkochał w sobie mieszkańców Islandii. Znana jest w Polsce reklama Islandczyka Gunnara, który tak jak większość swoich rodaków od dziecka uwielbiał Prince Polo, a gdy się dowiedział, z jakiego kraju pochodzi, postanowił przyjechać do Polski, by poznać ojczyznę przysmaku dzieciństwa.

Inną ciekawostką dotyczącą Islandii jest coraz bardziej znana potrawa Hakarl, czyli danie przyrządzone ze sfermentowanego rekina. Sama nazwa Hakarl oznacza „zgniły rekin”. Jednak wbrew powszechnej opinii, nie cieszy się na Islandii wielką popularnością. Uznaje się, że potrawa jest jedzona przez niewielką liczbę Islandczyków, a ważna jest bardziej jako atrakcja turystyczna, po którą chętnie sięgają obcokrajowcy przybywający tu po raz pierwszy.
Hakarl przyrządza się z rekina, który jest przechowywany przez kilka miesięcy w suchym miejscu, by naturalne toksyny opuściły organizm ryby, a sama potrawa nadawała się do dalszego przyrządzenia i jedzenia. Jak łatwo można się domyślić jedzenie jest uważane za obrzydliwe nie tylko przez Islandzyków, ale także przez obcokrajowców, którzy czasami tym daniem zniechęcają się do kuchni Islandzkiej. Specyficzną potrawę można znaleźć wszędzie- począwszy na supermarketach, a skończywszy na hotelach i rodzimych restauracjach.

Dla osób, które interesują się historią Islandii, może być szokiem również fakt, że jeszcze w XIX wieku na wyspie nie było więzień, a ludzi, którzy popełnili przestępstwo wysyłano za granicę. Odrębną kwestią jest mentalność mieszkańców, która zawiera elementy charakterystyczne również dla wielu Europejskich państw. Przede wszystkim Islandyczycy są przepełnieni dumą, mówi się nawet, że uważają się za „pępek świata”. Z racji pochodzenia od wikingów, których kilkaset lat temu bała się cała Europa oraz barwnych opisów dziejów swojego państwa, nie należą do ludzi, którzy mogliby się w jakikolwiek sposób wstydzić własnej historii. Z powodu izolacji pod względem geograficznym pojawiają się stereotypy mieszkańca Islandii jako samotnika, który nie przepada za towarzystwem, co jest mylnym wrażeniem. Przede wszystkim potomkowie wikingów są bardzo towarzyscy i często spotykają się w ramach różnych grup społecznych.

Dzięki wyżej wspomnianym przykładom wyraźnie widać jak odmienni mogą być Europejczycy, a nawet jak bardzo położenie geograficzne wpływa na mentalność ludzi i historię państwa. Od razu widać, że duża odległość wysp Islandii od reszty kontynentu sprzyja hermetyczności, a co najważniejsze pomaga zachować im pierwotną kulturę. Owa pierwotna kultura, którą wciąż obserwujemy, najlepiej widoczna jest w kwestii wierzeń, ukazuje, że pomimo panującego chrześcijaństwa, które wyparło religię pogańską w 1000 roku n.e., państwo nadal jest dumne z wikińskiego pochodzenia. Dla mieszkańców bardzo ważna jest mitologia skandynawska, która jest istotnym elementem ich tożsamości.

Warto również zauważyć pewną różnicę dotyczącą mentalności osób zamieszkujących różne wyspy Republiki Islandii. Ludzie żyjący w stolicy, czyli w Reykiaviku są bez wątpienia bardziej otwarci. Poza największymi miastami mieszka stosunkowo niewiele osób, często w małych miejscowościach lub samotnie w niewielkich gospodarstwach. Stanowią oni grupę cechującą się największym dystansem do „obcych” oraz pewną nieufnością.

Z powodu różnic w mentalności Islandyczków i Polaków, historii oraz przede wszystkim położenia geograficznego można mieć wrażenie, że państwa są całkowicie odmienne od siebie. A jednak więcej je łączy niż dzieli. Przede wszystkim Polacy stanowią obecnie największą grupę obcokrajowców zamieszkujących „Wyspę Wikingów”, a przez długie lata oba narody dzięki różnym towarzystwom przyjaźni, utrzymywały dobry kontakt. O pewnej bliskości bez wątpienia świadczyła wizyta prezydenta Islandii w 1999 roku, który wspomniał m.in., że Jego rodacy wychowali się na coca-coli i Prince Polo.

Autor: Bartek Szydłowski

Licencja: CC0 Public Domain

Zobacz więcej

Comment (1) Write a comment

Dodaj komentarz