Święta, święta i po świętach

zakupy_swiateczne

szał zakupów świątecznych przykrywa prawdziwe znaczenie Świąt Bożego Narodzenia

Święta, święta i po świętach” – to najpopularniejsze zdanie wypowiadane przez Polaków wieczorem 26 lub rankiem 27 grudnia. Świąteczna gorączka już za nami. Jak zwykle, Boże Narodzenie minęło  szybko i niepostrzeżenie, a nam pozostały tylko wspomnienia, udane lub nieudane prezenty i jak co roku… pusty portfel.

            Z danych opublikowanych na początku grudnia przez firmę Deloitte wynika, że polska rodzina zamierzała przeznaczyć na tegoroczne święta średnio aż 1126 zł. Gigantyczne kolejki do kas w supermarketach, wózki wypchane zakupami i tłumy w galeriach handlowych, zdawały się tylko potwierdzać to, że na organizację świąt Polacy stracą mnóstwo pieniędzy. Pytanie tylko na co i dlaczego wciąż wydajemy tak ogromne sumy, chociaż często zwyczajnie nas na to nie stać.

W naszych domach nadal stosujemy zasadę „postaw się, a zastaw się”, która już dawno powinna przestać obowiązywać. Według polskiej tradycji musi być dużo, wystawnie i z przepychem. Kupujemy za dużo jedzenia, które potem marnujemy, wyrzucamy do kosza, albo upychamy do zamrażalki. A wszystko dlatego, że na stole musi być dwanaście potraw. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na drogie prezenty, chcąc uszczęśliwić wszystkich członków rodziny. Telewizory, komputery, konsole, Xboxy, często brane są na raty przez dziadków tylko dlatego, że przecież wnukom wstyd jest odmówić. Choinka musi być duża, wystawna, pięknie ozdobiona, najlepiej żywa, bo sztuczna nie robi już takiego wrażenia na gościach. A bombki, łańcuchy, migające światełka też kosztują niemało. Nie potrafimy zrozumieć, że skromniej wcale nie musi oznaczać gorzej. Jedzenia mogłoby być mniej, bo święta nie powinny kojarzyć się tylko z obżarstwem przy stole, ale z rodzinnymi spotkaniami, ciepłem, miłością i radością ze wspólnego przebywania. Prezenty powinny być skromne, symboliczne, choinka mniejsza, niekoniecznie żywa i kupowana co roku. Może wtedy wreszcie dostrzeglibyśmy prawdziwy sens Bożego Narodzenia, które powoli ze święta religijnego, zamienia się w święto komercyjne.

Skąd w takim razie Polacy mają pieniądze na pokrycie tych wszystkich wydatków? Niektórzy bezmyślnie przepuszczają swoje oszczędności nazbierane przez cały rok, inni zapożyczają się u rodziny, znajomych, a jeszcze inni decydują się na szybkie pożyczki albo kredyty w bankach. Efekt? Jesteśmy kompletni pozbawieni gotówki, albo toniemy w długach, z których wychodzimy do następnych świąt. Tylko po co ta desperacja. Lepiej byłoby po prostu dostosować wydatki do zasobności naszego portfela i racjonalnie podchodzić do przedświątecznych zakupów. Jeśli na coś na nie stać, powinniśmy z tego rezygnować, albo wybrać tańszą opcję. To pomogłoby uniknąć późniejszych problemów finansowych, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego.

Najbardziej jednak denerwujący jest nie sam fakt, ale powód, dla którego Polacy wydają tyle pieniędzy na organizację świąt. Najważniejsze bowiem jest to, co powiedzą i jak ocenią nas inni. Nie ważne, że nie mamy, musimy pokazać, że mamy. Rodzina, przyjaciele i znajomi muszą zobaczyć, że nas stać na wszystko co najlepsze. Co roku, oszukujemy się nawzajem. A po co? Żeby samemu poczuć się lepiej.

Podsumowując, święta to okres szalonych zakupów, wydawania pieniędzy, pożyczek i kredytów. A po świętach zostaje już tylko niesmak, brak gotówki i zmartwienia jak wyjść z długów. Jeżeli mentalność Polaków nie ulegnie zmianie, pewne jest jedno: co roku na zakupy będziemy wydawać coraz więcej.

Agnieszka Siwiec

 

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.