SuperMinister ratuje ludzkość

sikorski

 

Świat wstrzymał oddech. Wielkie korporacje przez moment przestały pracować, autobusy komunikacji miejskiej stanęły w miejscu, a ich kierowcy wraz z piekarzami, lekarzami i adwokatami rzucili się do najbliższych odbiorników telewizyjnych by móc uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Wieść gminna niesie, iż nawet w dalekiej Afryce zaprzestano polowań , by od wodza plemienia usłyszeć najnowszych wieści z cywilizowanego świata. Tak, oto on : Zbawiciel Ukrainy, Mesjasz Europy, Wyswobodziciel uciśnionej ludzkości – Sikorski Radosław przez moment znalazł się na ustach całego świata.

 

Swoim wręcz brawurowym wystąpieniem w stolicy Ukrainy zapisał się złotymi zgłoskami w historii nowoczesnej Europy. Peany na jego cześć biły  nie tylko mainstreamowe media. Do grona wiernych wyznawców dołączył chociażby Człowiek Zadyma – Jacek Protasiewicz. Tak , tak to ten sam, który na niemieckim lotnisku zabierał innym pasażerom wózki na bagaże oraz awanturował się przy interweniujących celnikach. No cóż, jaki idol tacy i fani. A co takiego miał do zakomunikowania Minister Spraw Zagranicznych ? Otóż po wyjściu z wielogodzinnych obrad z prezydentem Janukowyczem, ministrem spraw zagranicznych Niemiec oraz przedstawicielami opozycji, do tych ostatnich wypowiedział jakże znamienne słowa : Jeśli nie podpiszecie tego (porozumienia), będziecie mieli stan wojenny, będziecie mieli armię. Wszyscy będziecie martwi. I oto po tych słowach w głowach obserwatorów sytuacji rozgrywającej się w Kijowie dopełnił się obraz bohatera z Polski: nie dość, że poniósł ogromny wysiłek przylotu do stolicy Ukrainy ( jak wiemy fotele w samolotach mogą być niewygodne, a stewardessy często serwują magiczne napoje wywołujące chorobę filipińską, co obserwowaliśmy u Protasiewicza ) to jeszcze biedak nie przespał nocy, by swoją charyzmą oraz umiejętnościami dyplomatycznymi wspierać szukanie rozwiązań ukraińskiego konfliktu. Niewyspany,  ale z poczuciem spełnionej misji opuścił salę obrad, niby spontanicznie rzucając na odchodne historyczne słowa o tym, co może grozić opozycji, gdy nie pójdzie na ugodę z rządzącymi. Kto wie, może tego cytatu już za kilkanaście lat będą uczyły się nasze dzieci, wspominając postać nietuzinkowego noblisty Radosława Sikorskiego ? Otóż ci wszyscy, którzy słowa Protasiewicza o Pokojowej Nagrodzie Nobla dla Bohaterskiego Radka potraktowali poważnie mogą czuć się bardzo zawiedzeni. Sikorski może się prężyć i napijać, ale na sytuację na Ukrainie i tak nie ma wpływu. No, chyba że nagle postanowił by zabawić się w Szeryfa z Dzikiego Zachodu i z odznaką zawierającą dwanaście gwiazdek ruszył na poszukiwania Janukowycza. Ministra Sikorskiego można pochwalić za refleks. Szkoda tylko, że jest to refleks szachisty. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku, podczas gdy mogliśmy obserwować zaledwie zalążek konfliktu na Majdanie Jarosław Kaczyński udał się do stolicy Ukrainy, by swoim wystąpieniem wesprzeć protestujących. Abstrahując od niefortunnego użycia słów : Sława Ukrainie, czy pojawienia się w otoczeniu flag banderowskich, było to bardzo trafne posunięcie. A co w tym samym czasie robił nasz Bohaterski Radek ? Ci, którzy myślą, że już wtedy szykował się do misji ratowania ludzkości mogą być zszokowani. Zamiast przymierzać strój SuperMinistra od spraw specjalnych ostrzegawczo zaćwierkał na tweeterze : lle polskich miliardów chcą wpompować w skorumpowaną gospodarkę UKR aby przekupić prez. Janukowycza. I pomyśleć, że są to słowa człowieka, który dwa miesiące później podąża śladami członków PiS do Kijowa, by tam odegrać przygotowaną wcześniej rolę.  Trudno jest chwalić kogoś, u którego autentyzmu jest tyle co miłości do protestujących w Janukowyczu. Fakt faktem, jego udział w obradach w Kijowie był wychwalany również przez zagranicznych komentatorów, co niektórym mogło przypomnieć o istnieniu nadwiślańskiego kraju. Mówi się nawet o tym, że po interwencji w Kijowie wzrosły jego szanse na objęcie fotela szefa unijnej dyplomacji.Kurz bitewny opada. Nowy rząd na Ukrainie został wybrany, a Janukowycz ukrywa się w Rosji cynicznie zarzucając opozycjonistom, że to z ich winy ginęli ludzie. A co z naszym Super Bohaterem ? Może teraz wygrzewać się w blasku swej chwały oczekując na wieści ze Szwecji o nominacji do Nagrody Nobla. Biedny Radek, chyba jeszcze nikt go nie uświadomił, że te prestiżowe nagrody są przyznawane za działania w celu utrwalenia pokoju na świecie. Nobla za hipokryzję jeszcze nikt nie dostał.

Katarzyna Gurmińska

                

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.