SsangYong Korando 2.0 e-XDi AT AWD Sapphire – Dobry Koreańczyk

SsangYong od lat próbuje szczęścia na europejskim rynku. Odświeża gamę modelową. Wprowadza nowe jednostki napędowe. I wreszcie przestał epatować współpracą z Mercedesem.Do naszej redakcji trafił wyraźnie odświeżony Komando. Na nas wywarł niezłe wrażenie. Czy spodoba się jeszcze komuś, poza redakcyjnym gronem? Mam nadzieję, że tak, ponieważ auto jest naprawdę niezłe!

Karoseria

Ssang Yong jest w Polsce marka niszową. Ale, auta ze znaczkiem Feniksa można spotkać na naszych drogach. Szczególnie, Komando, który wygląda najbardziej europejsko. Designerzy koreańskiej firmy postanowili, że czas na zmiany. Auto przeszło więc facelifting. Zmiany objęły głównie przód auta. Samochód dostał nowe reflektory o znacznie ostrzejszej linii. Nie mogło w nich zOLYMPUS DIGITAL CAMERAabraknąć oczywiście diodowych świateł do jazdy dziennej. Zmienił się również zderzak, kształt halogenów i grill. Dzięki tym stylistycznym sztuczkom auto wygląda bardziej zadziornie.
Lusterka z kierunkowskazami i lampkami oświetlającymi zostały bez zmian. Duże, przejrzyste – po prostu dobre. Smaczku nadal dodają pomalowane na srebrno relingi dachowe i ciemne szyby. Jako że czasem lepsze jest wrogiem dobrego, tył auta pozostał taki sam. Dopatrzyłem się jednak modyfikacji wnętrza lamp. W nocy wyglądają bardziej efektownie. Całości dopełniają 18. calowe felgi o ciekawym wzorze.

Wnętrze

Wnętrze przeszło małą rewolucję. Korando otrzymało kokpit w europejskim stylu. Nawiewy są większe i bardziej praktyczne, a obsługę klimatyzacji ułatwia nowy wyświetlacz. Zegarek, po wkomponowaniu w radio, nie „upiększa” wątpliwym designem centralnej części deski rozdzielczej. Deska jest prosta, a umieszczone na niej przełączniki wygodne w obsłudze. Wszystko, czego potrzebujemy, znajdziemy w zasięgu ręki.
ssangyong_korando_2.0_e-xdi_at_awd_sapphire_4-1024x747Popielniczka w stylu „gorącego kubka” nie zabiera miejsca na poranna kawę. Postawić ją możemy pod pokrętłami nawiewów. Zegary nie potrzebowały zmian. Są wystarczająco czytelne i eleganckie. Nie zmieniła
się również kierownica, która dzięki szerokiemu wieńcowi dobrze leży w rękach. W podłokietniku nadal znajdziemy dwa schowki. Całość otaczają srebrne wstawki i chromowane obręcze głośników, które nota bene, mogłyby grać znacznie lepiej.
Niestety materiały wykończenia nie powalają na kolana. Wnętrze zaaranżowano z twardych plastików. Trzeba jednak zaznaczyć, że podczas jazdy nieźle spasowane elementy nie żyją własnym życiem. Nic nie trzeszczy ani nie generuje tyleż zbędnych, co nieprzyjemnych dźwięków. Fotele obszyte skórą są wygodne i sprzyjają nawet najdłuższym trasom. Jak skóra to i podgrzewanie. Projektanci z Korei zadbali i o to. OLYMPUS DIGITAL CAMERANawet pasażerowie tylnej kanapy poczują ciepło w miejscu, gdzie plecy straciły swa szlachetną nazwę. Oparcie tylnej kanapy można regulować. Maksymalne rozłożenie zapewni wygodną pozycję do drzemki. Na pochwałę również zasługuje płaska podłoga z tyłu (mimo napędu na 4 koła). Pasażer jadący pośrodku z pewnością to doceni. W bagażniku odnajdziemy wielopoziomową podłogę. Pod pierwszą przysłoną kryją się różnych rozmiarów schowki, zaś pod drugą koło dojazdowe. Inżynierowie z Seulu zrezygnowali z zestawu naprawczego. Tyle o wnętrzu. Podnieśmy maskę.

Technologia

W testowym egzemplarzu pracował dwulitrowy turbodiesel o mocy 175 KM i 360 Nm. Jednostka okazała się dość cicha i bardzo żwawa. Dość dodać, że ważące 1750 kg Korando pierwszą „setkę” osiągnęło po 10,8 sekundach, a maksymalnie rozpędzało się do 186 km/h. Silnik Ssangyonga połączono ze stałym napędem na obie osie za pomocą 6-OLYMPUS DIGITAL CAMERAstopniowej automatycznej skrzyni biegów. Niestety, zbyt wiele dobrego o skrzyni powiedzieć się nie da. Może tylko to, że była i już. Jednosprzęgłowy automat starszej generacji przy spokojnej jeździe radził sobie nieźle. Zmiana biegów była w miarę płynna. Jednak kiedy wcisnąłem pedał gazu… Auto najpierw dłuuuugo myślało, a po dobrej sekundzie niespiesznie ruszyło. Ta niezbyt nowoczesna technologia miała jeszcze jeden minus. Szósty bieg pojawiał się przy ok. 110 km/h, choć mógłby przy 90. Zapewne automat starszej generacji nie pomaga w obniżeniu spalania. Podobnie jak stały napęd na obie osie. Producent mówi o 6.3 l/100 km poza miastem, 7.5l w cyklu mieszanym i 9.6l w mieście. W praktyce jest trochę gorzej. Do każdej z wartości doliczyć trzeba około półtora litra.

Wrażenia z jazdy

Po tygodniu za kierownicą Korando mogę śmiało powiedzieć, że najmniejszy SUV SsangYonga jeździ lepiej niż nieźle. W mieście auto spisywało się na medal. Wysoko usytuowane nadwozie pozwalało wjechać na każdy krawężnik, a niewielkie w sumie gabaryty i niezły promień sOLYMPUS DIGITAL CAMERAkrętu ułatwiały manewrowanie na parkingach. Zawieszenie zestrojono dość twardo, ale w miarę komfortowo wybierało nierówności. Wygodne fotele i dobra pozycja za kierownicą dają pewności poczucie i komfortu. Mocny silnik pozwala na dynamiczne wyprzedzanie. Jest też kilka minusów. Po pierwsze, zawężone pole widzenia w lusterku wewnętrznym. Do tego niewielka i pod sporym kątem umieszczona tylna szyba. Na szczęście w aucie zamontowano czujniki cofania. Poza miastem też powodów do narzekań nie miałem. Napęd na obie osie pozwalał na jazdę tam, gdzie „sołtys zwinął asfalt”. Na utwardzonych drogach auto też nie sprawiało problemów. Powiem więcej, pewność prowadzenia zaskoczyła mnie pozytywnie.

Okiem przedsiębiorcy

Ceny SsangYonga Korando zaczynają się od 63.800zł za podstawową wersję Crystal z silnikiem benzynowym. W obecnej chwili jeszcze trwa promocja, która obniża tę wartość o 5000zł za modele z roku 2013, zatem na tle konkurencji wygląda to bardzo dobrze. Za prezentowaną wOLYMPUS DIGITAL CAMERAersję trzeba zapłacić ok. 100 tysięcy złotych. Za tę sumę dostaniemy dobrze wyposażonego, zwinnego i żwawego SUV-a. Polecałbym wybrać skrzynię manualną. Dzięki temu zaoszczędzimy nieco ropy w baku, a auto zyska w osiągach. Okres gwarancyjny wynosi 5 lat lub 100 tysięcy kilometrów. Przez ten czas auto objęte będzie bezpłatnym europejskim Assistance 24h na dobę. Na perforację mamy 12 miesięcy więcej. Do serwisu wybierzemy się po 15 tys. km lub co rok. Auto można sfinansować poprzez kredyt zero procentowy 50/50. Jedynymi kosztami takiego rozwiązania jest prowizja, która wynosi 5% od połowy wartości auta.

Podsumowanie

Pora przekonać się do SsangYonga. Korando z silnikiem diesla to bardzo dobry pomysł na SUV-a. Auto jest ładne, w miarę komfortowe, dobrze wyposażone i stosunkowo niedrogie. Sprawdzi się, jako samochód do pracy i na rodzinne wakacje. Niewiele samochodów proponuje tak korzystny stosunek ceny do jakości i wyposażenia. Dlatego warto rozważyć tę propozycję podczas wymiany auta.

Nasz Puls: Łukasz Gleń

Zdjęcia autorskie

Zobacz więcej

Dodaj komentarz