Sorry, takie mamy tegoroczne Wiktory…

Fot. onet.pl

Fot. onet.pl

Ktoś kto natrafił w Internecie na listę tegorocznych zdobywców Wiktorów mógł z pewnością przecierać oczy ze zdumienia. Po szybkim zajrzeniu do kalendarza i upewnieniu się, że gala rozdania tych nagród odbyła się 29 marca, a nie, jakby mogło się wydawać – 1 kwietnia w Prima Aprilis do głowy zdezorientowanego odbiorcy mediów powoli dociera myśl, że tak, to niestety jest prawda. Statuetkę za całokształt działalności odebrał Prezydent RP Bronisław Komorowski a nagrodę dla polityka roku, jakże zasłużona dla naszej ojczyzny Elżbieta Bieńkowska.

Pozostałych decyzji Akademii Wiktorów nie ma w sumie co komentować, gdyż były przewidywalne niczym kolejne spoty Twojego Ruchu, a co najważniejsze – w mniejszym lub większym stopniu przyznane tym ludziom co trzeba. I tak nagrodę dla Sportowca Roku odebrał ulubieniec kibiców, którzy na fali sympatii dla wąsacza z Wisły postanowili kolejny już sezon oglądać skoki narciarskie. Sezon, którego gwiazdą był nie kto inny jak Kamil Stoch. Przy Kryształowej Kuli za osiągnięcia w Pucharze Świata czy dwóch złotach olimpijskich statuetka Wiktora można prezentować się nader skromnie, aczkolwiek ufamy, iż Kamil doceni starania prestiżowego jury i znajdzie dla nowo zdobytej nagrody miejsce na swej mistrzowskiej półce. Agata Młynarska jako Osobowość roku (konkurentów w swej kategorii miała nie byle jakich – chociażby Czubaszek Maria – mająca w swoim dorobku kilka aborcji i ciągłe zapewnianie o braku instynktu macierzyńskiego), Piotr Kraśko ze statuetką dla Prezentera telewizyjnego czy Robert Więckiewicz ogłoszony Gwiazdą kina i telewizji – wszystko to flaki z olejem. Wróćmy więc do dwóch najjaśniejszych gwiazd tegorocznego rozdania Wiktorów i zastanówmy się, za jakie zasługi te nagrody im przyznano (w końcu może da się to wszystko logicznie wytłumaczyć?).

Gdy w listopadzie ubiegłego roku Donald Tusk powoływał ją na urząd ministra infrastruktury i rozwoju dla wielu Polaków był to szok. Bieńkowska? Nieznane powszechnie nazwisko niespodziewanie wypłynęło na światło dzienne wraz z kolejną próbą ukrycia niekompetencji Platformy Obywatelskiej poprzez roszady w rządzie. Sympatyczna blondynka piastująca wcześniej stanowisko ministra rozwoju regionalnego nie dość, że została przez premiera wepchnięta na stołek szefa połączonych resortów to jeszcze dorzucono jej tytuł wicepremier. W przeciągu kilku miesięcy pracy na nowym stanowisku nie dokonała jeszcze niczego spektakularnego. Niczego, co sprawiłoby, że nawet i opozycja przychylniej spojrzałaby na poczynania rządu a Donald Tusk mógłby w końcu przestać odganiać się od malkontentów biegających za nim i zadających wciąż natrętne pytanie: Premierze, jak żyć? Jedynym wydarzeniem, dzięki któremu Elżbieta Bieńkowska zapisała się złotymi zgłoskami w historii Polski XXI w. jest sławetny komentarz na temat wielogodzinnych opóźnień pociągów spowodowanych oblodzeniem sieci trakcyjnych, który w świadomości obywateli pobrzmiewał jeszcze przez wiele tygodni. Sorry taki mamy klimat niosło się po całym kraju, robiąc furorę przede wszystkim w Internecie, gdzie internauci niedostrzegający prawdziwości stwierdzenia pani minister (bo co ona biedna ma zrobić, śnieg zjeść?) bezlitośnie ją wyśmiali. Gdy emocje już opadły minister Bieńkowska zasłynęła jeszcze jako zwolenniczka organizacji w Polsce zimowych igrzyskach olimpijskich w 2022r., zaznaczając przy tym, iż rządowe inwestycje, które miałyby być zrealizowane jako etap przygotowań do tej wielkiej imprezy i tak zostałyby poczynione. Mowa przede wszystkim o inwestycjach drogowych związanych np. z transportem miejskim, czyli to, co rząd obiecuje nam już od wielu lat a co zapewne i tak pozostanie w sferze obietnic.

Niezwykle trudno jest odnaleźć pozytywne dokonania minister Bieńkowskiej, które w jakiś sposób potwierdzały by, że statuetka przez nią zdobyta jest w pełni zasłużona. Patrząc na konkurentów nominowanych wraz z nią do nagrody w tej kategorii można z całą pewnością stwierdzić, iż w tym roku Akademię Wiktorów głowa od nadmiaru potężnych kandydatów nie bolała. Wprawdzie Ryszard Kalisz mógłby zostać uhonorowany za to, że w już bądź co bądź dość zaawansowanym wieku został ojcem a Jacek Rostowski jak mało kto potrafił pogrążyć finansowo nasz kraj, ale czy ktoś na poważnie brał pod uwagę ich zwycięstwo? Dwóch innych nominowanych to Leszek Miller, któremu udało się odzyskać silną pozycję na lewicy oraz Jarosław Gowin brawurowo odgrywający rolę Don Kichota walczącego z wiatrakami w postaci progu wyborczego. Niezależnie jakby się dwoił i troił a i tak nie może go przeskoczyć. Fakt faktem, że się nie poddaje, i może właśnie za to sympatyczny Jarek powinien otrzymać Wiktora? Skoro nagrodę otrzymuje Wielka Klimatolożka (jak samą siebie nazwała Bieńkowska) to może jednak dałoby radę znaleźć lepszego kandydata, który zgodnie z wytycznymi Akademii Wiktorów byłby dobrze zapamiętany przez publiczność z racji swych wystąpień czy osiągnięć. A tak po statuetkę sięgnęła minister, z której śmieje się pół Internetu (drugie pół wciąż nabija się ze słit foci Kurskiego). Eh, źle się dzieje w państwie polskim.

Jeden z Wiktorów przyznawanych za całokształt działalności powędrował do Bronisława Komorowskiego. Ciekawe, co w przebogatej karierze Pana Prezydenta jest tak niesamowitego, że skłoniło Akademię Wiktorów do przyznania mu tej prestiżowej statuetki? Może to odważne zgolenie wąsów i zerwanie raz na zawsze z mitem wąsatego, zacofanego Polaka, a może złowienie wielkiej zwierzyny podczas realizowania swojej wielkiej pasji jaką jest polowanie? Pod uwagę brać trzeba też ewentualność, iż jury to wielkie łasuchy i nie zważając na fakt, iż czekoladowy orzeł lansowany przez Prezydenta jadalny nie był, doceniło jego starania przypodobania się wszystkim wielbicielom słodkiego przysmaku. Komorowski przy okazji zyskał zapewne kilka punktów o tych, którzy tradycyjne symbole jak biało – czerwona flaga uważają za przestarzałe. W ciągu ostatnich kilku tygodniu nasz wspaniały Laureat zaliczył kolejne spektakularne osiągnięcie. Wraz ze swoimi kolegami z Platformy popisał się świetnym wyczuciem sytuacji
i radykalnie zmienił kierunek polityki zagranicznej. I tak obok Sikorskiego, który wstrzymał Rosję ruszył Zachód, prezydent błyszczał raz po raz czy to w wypowiedziach do dziennikarzy czy też
w orędziu do narodu zapewniając o tym, że nasz kraj jest bezpieczny. Czyż to nie wystarczające powody by nagrodzić Komorowskiego za jego działalność?

W czasie, gdy Polacy zajęci są problemami poważnymi i głębokimi jak chociażby sytuacja na Krymie czy protestujący rodzice niepełnosprawnych dzieci walczący o podwyższenie świadczeń organizatorzy rozdania Wiktorów zafundowali rodakom chwilę wytchnienia. Zaniepokojeni sytuacją na Wschodzie, jednocześnie wypatrujący wieści o ewentualnym odnalezieniu wraku zaginionego samolotu linii malezyjskich obywatele mogą skupić się na czymś znacznie przyjemniejszym. Mainstreamowe media po raz kolejny zafundowały widzom darmową rozrywkę przyprawioną solidną garścią absurdu. Uśmiechnięci Bieńkowska i Komorowski odbierający swoje Wiktory. Czy można wyobrazić sobie zabawniejszy widok?

Katarzyna Gurmińska

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.