Seks–deprawacja niszczy rodzinę

smetna dziewczynka

www.aliszka.pl

Standardy Światowej Organizacji Zdrowia nie biorą pod uwagę dobra dziecka. Program edukacji seksualnej nastawiony jest na jedno – dzieci mają być wyzbyte swojej niewinności i wrażliwości, przez co staną się łatwiejszym celem chorych, pedofilskich żądz.

Przecież na Międzynarodowej Konferencji w Kairze w 1994 roku  i Światowej Konferencji na Rrzecz Kobiet Polska podpisała dokumenty, w których zobowiązała się do wprowadzenia edukacji seksualnej, wolnej od indoktrynacji – mówiła swego czasu Joanna Senyszyn, poseł SLD dodając także, że edukacja ta ma na celu m.in. zwalczanie szkodliwych uprzedzeń w stosunku do osób homoseksualnych. Ci, którzy tego nie popierają, nie są wyedukowani seksualnie, czyli – krótko mówiąc – należą do ciemnogrodu. Aby zatem być prawdziwie postępowymi ludźmi, musimy propagować i przyklaskiwać pomysłom naszych przedstawicieli w Sejmie, w końcu wybraliśmy ich w wolnych i demokratycznych wyborach! Problem jednak w tym, że oni sami nie znają owych pomysłów, które chcą nam narzucić…

pełnomocnik ds. równego traktowania o seks-edukacji wg standardów WHO

Edukacja seksualna, proponowana przez Światową Organizację Zdrowia zakłada, iż dziecko już w wieku 4 lat powinno zaznajomić się z „zabawami” mającymi na celu zwiększenie przyjemności poprzez dotykanie własnego ciała. Uczy się zatem maluchów masturbacji, zachęca się je do wzajemnego oglądania i dotykania narządów płciowych. Nie wolno im tylko wkładać jakichkolwiek przedmiotów do pochwy i odbytu. Następnie, gdy dziecko będzie miało 6 lat, zapozna się z różnymi rodzajami związków oraz koncepcjami rodziny. Gdy osiągnie wiek 9 lat będzie wiedziało wszystko na temat środków antykoncepcyjnych oraz będzie wprowadzone w tajniki bezpiecznego seksu. I tak, gdy wkroczy w wiek nastoletni będzie odpowiednio przygotowane do tego, aby wiedzę nabytą podczas edukacji seksualnej wcielić w życie. W ten sposób niszcząca siła seksualizacji osiągnie swój cel: zdeprawuje dzieci i młodzież, usunie w nich wszelką wrażliwość na zło, przez co młodzi staną się łatwym celem pedofilów, ponieważ nie będą potrafili rozróżnić, które zachowania względem nich są krzywdzące. Pytam zatem tych posłów, którzy tak bardzo chcą wprowadzić taki program do polskich szkół i przedszkoli: czy rzeczywiście uważacie Państwo, że taki typ edukacji jest dobry dla dzieci? Czy myślicie tak naprawdę o tych młodych ludziach, czy może raczej chcecie uczynić Polskę postępową, zachodnią, aby inne kraje krzywo się na nas nie patrzyły?

Wystarczy prześledzić to, co dzieje się na Zachodzie. W Wielkiej Brytanii na skutek seks-edukacji nastoletnie dziewczyny zachodzą w ciąże. Nie wiedząc co robić, idą do klinik aborcyjnych, ponieważ wmawia się im, że to, co noszą pod sercem to nie człowiek, więc „zabieg” usunie wszelkie kłopoty i przywróci radość. Ta zgubna, tragiczna praktyka doprowadza do tego, że wśród młodzieży zanika odpowiedzialność za swoje czyny, zwiększają się problemy zdrowia psychicznego, nie umieją też zrozumieć, że tradycyjna rodzina jest najmniejszą, ale fundamentalną ludzką społecznością, w której to rodzice przekazują wartości swoim dzieciom, wychowują je w zgodzie z własnymi przekonaniami, wiedzą najlepiej, jak kształcić swoje pociechy i to również w dziedzinie seksualności. Wiadomym jest, że każde dziecko rozwija się swoim temptem, jest osobą o całkiem odmiennym patrzeniu na świat, odmiennej wrażliwości. Program seks-edukacji nastawiony jest natomiast na hurtowe indoktrynowanie najmłodszych, nie patrząc na ich poziom rozwoju psychospołecznego. Gdzie zatem można dostrzec tutaj dobro dziecka i rodziny? Ja dostrzegam tylko korzyści pieniężne, jakie płyną dla lobby aborcyjnego i homoseksualnego, które próbują narzucić normalnym ludziom swoje postrzeganie na sprawy seksualności.

Toronto

Peter Baklinski / www.lifesitenews.com

Nie sposób przemilczeć tego, że Federalne Centrum Oświaty Zdrowotnej w Niemczech skierowała kilka lat temu do rodziców program edukujący, jak należy podchodzić do wychowania dziecka. Aby to im ułatwić, wydano ulotkę pt.: „Ciało, miłość i zabawa w doktora”, w której znajdywały się informacje np. takie, że ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie swojej córki wystarczającej uwagi, zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała. A tylko w ten sposób dziewczynki mogą rozwinąć poczucie dumy ze swej płci. Matki natomiast powinny pieszczotliwie nazywać penisy swoich synów. Ulotka zawierała też obrazki, które ukazywały techniki, jakie mają podjąć rodzice, aby pobudzić seksualnie swoje dzieci. Należy zaznaczyć, iż była adresowana szczególnie do rodziców dzieci do lat 3. Co prawda, ulotka ta została cofnięta w wyniku sprzeciwu zbulwersowanych rodziców, jednak seks-edukacja w niemieckich szkołach stała się rzeczywistością. Genderyści niemieccy walczą także o legalizację pedofilii, wzorując się na Holandii, gdzie 17 lipca 2006 roku tamtejszy sąd zalegalizował partię pedofilów pod nazwą „Dobroczynność, Wolność i Różnorodność”; w 2010 roku partia została, na szczęście, rozwiązana, jednak tego typu podjęte działania świadczą o jednym – Europa, chcąc rozwijać się cywilizacyjnie depcze podstawowe prawa człowieka i, zamiast rozwoju, pogrąża się w znaczącym spadku demograficznym i patologiach. Nadzieją pozostaje młode pokolenie, które nie jest jeszcze tak zdeprawowane, jak chcieliby co niektórzy politycy i środowiska LGBT. Świadczy o tym sytuacja, jaka miała miejsce podczas parady równości zorganizowanej w Toronto. Nadzy mężczyźni paradowali środkiem ulicy, walcząc w ten sposób o prawa gejów, lesbijek oraz celebrując „różnorodność”. Na zdjęciach ukazujących marsz dostrzec można 8-letnią dziewczynkę, która – nie chcąc widzieć genitaliów paradujących mężczyzn i czując, że to, w czym uczestniczy jest złe – broni się zasłaniając swoje oczy rączką. Jej wrażliwość jest dowodem na to, iż dzieci wcale nie będą się odpowiednio rozwijały przez seks-edukację. Ale czy najmłodsi są w stanie sami się przed tym obronić?

Agnieszka Jarczyk

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.