Polska dla Polaków…

 

…Tylko kim w dzisiejszym świecie jest prawdziwy Polak? Czy wystarczy się tu urodzić, biegle władać językiem polskim, a może po prostu znać smak zakopiańskich oscypków i toruńskich pierników? To pytanie pojawiło się w mojej głowie, gdy po raz pierwszy usłyszałam tekst jeden z piosenek Marii Peszek pt. „Sorry Polsko”. Artystka (chciałoby się napisać przez małe „a”) otwarcie deklaruje w nim, że nie oddałaby za Polskę ani jednej kropli krwi. Ciekawe, czy pani Peszek zastanowiła się, gdzie byłaby dzisiaj, gdyby nasi dziadkowie zamiast: „Do krwi ostatniej kropli z żył (…) ” śpiewali za nią: „Lepszy żywy obywatel, niż martwy bohater”. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to przecież jej życie, jej krew i jej sprawa. Owszem, ale problem leży w samym promowaniu antypatriotyzmu, niechęci i agresji wobec własnego kraju.

Przekraczanie granic zaczyna nabierać tempa, jednak lansowanie nihilizmu to o jeden krok za daleko.
Takim mogą pochwalić się panowie Stuhrowie, którzy w prawdzie wyznali, że kochają Polskę, ale zaraz dodali, że równie mocno jej nienawidzą. Dziwne połączenie, dla mnie niezrozumiałe, ale przecież to artyści, im wolno więcej. Wolno na przykład bezkarnie obrażać Polaków. Zwłaszcza tych z wartościami, religijnych, o prawicowych poglądach, którzy nie stoją w kolejkach po czekoladowe orzełki. Ach ta okropna Polska. Cytując panów: Wszędzie tylko kato-talibowie, ciemnogród, antysemityzm. Ten kraj to po prostu jeden wielki zaścianek rządzony przez Watykan.
Zero europejskości. Cała miłość do ojczyzny Stuhrów wyszła za sprawą wywiadu przeprowadzonego przy okazji filmu pt. „Obywatel”. Ten natomiast jest obrazem o najnowszej historii Polski pokazanej z perspektywy zwykłego człowieka, Jana Bratka. Dużo Żydów, braci Kaczyńskich, osób związanych z kościołem, tj. Jan Paweł II czy bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Nie zabraknie też tematu katastrofy smoleńskiej i drwin ze śmierci prezydenta. Wydawać by się mogło, że to duża dawka humoru, dystansu do polskiego społeczeństwa, i tego, co się tu dzieje. Uważam jednak, że nawet przy dużej dozie optymistycznego patrzenia na świat, są sprawy, z których po prostu żartować nie wypada. Ba, powiem więcej – które wcale nie śmieszą. Jednak chyba więcej we mnie polskości, niż europejskości. Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć tego bestselleru, ale i tak sądzę, że osioł (przyjaciel Shreka) to jednak życiowa rola pana Stuhra, i nie przebije jej jakimś tam Jankiem.
Kolejna spadająca gwiazda zostawiła swój kraj i przyjechała do Polski. Malin nie zbierał, dróg nie budował, a zahaczył się o show-biznes. Ale i tu mu się nie spodobało. Czesław Mozil,bo o nim mowa, pomimo rozkwitu swojej kariery właśnie na polskiej ziemi, i tak ostatecznie zaśpiewał, że jej nienawidzi. Pewnie myślał, że jest szokująco oryginalny, tymczasem artyści z codziennego plucia na Polskę i Polaków uczynili pomysł na biznes. Idąc za ciosem, sprofanował w swoim teledysku m.in. logo NSZZ Solidarność. Na nagraniu widać mężczyznę w ciemnej kamizelce, do której przypięte są także znaczki z wizerunkiem Jana Pawła II oraz polskim godłem. Całokształtowi wtóruje oczywiście refren: Nienawidzę cię Polsko. Gość bez tej Polski i Polaków nie istnieje, ale jej nienawidzi. I to jest największy paradoks, to jest coś, czego nie potrafię ale i nie staram się zrozumieć.
Krótka puenta jest taka, że Polska to nic innego jak my sami. Dlatego zamiast pluć jadem na ten kraj, należy po prostu pokochać. Siebie samych. A tymczasem Sorry Polsko, sorry Polsko, sorry Polsko…

Aleksandra Dyjak

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz