Połowiczne zwycięstwo

Fot. onet.pl

Fot. onet.pl

Dobiega końca protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, który od tygodnia przykuwał uwagę opinii publicznej. Opiekunowie chorych pociech planują przerwanie protestu i opuszczenie Sejmu, który okupują od ubiegłego tygodnia. Dramatyczne wystąpienia oraz postulaty kierowane ku partii rządzącej sprawiły, iż w parlamencie nastąpiła pełna mobilizacja. W jej wyniku rząd przyjął uchwałę umożliwiającą zwiększenie świadczeń dla rodziców zajmujących się niepełnosprawnymi dziećmi. W ferworze walki o najmłodszych istotne jest zadanie pytania o sposób zarządzania budżetem państwa oraz o to, czy świadczenie w postulowanej wysokości będące przedmiotem batalii rodziców nie powinno już dawno im się należeć.

Zatrważające w tym wszystkim jest to, o co walczą opiekunowie młodych niepełnosprawnych, czyli otrzymywanie zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości płacy minimalnej. W 2014 roku wynosi ona 1237 zł netto, co przy potrzebach rodziców jest i tak bardzo niskim zasiłkiem. Bardzo często muszą oni zrezygnować z kariery zawodowej, ponieważ opieka nad chorymi dziećmi wymaga poświęcania wielu godzin dziennie, co nie pozwala na pracę na pełnym etacie. Za swoją miłość do potomstwa i odpowiedzialne rodzicielstwo nie otrzymują od państwa żadnego wsparcia. Żyjąc w ciągłym stresie, niepewności jutra i obawie o to, że zabraknie im pieniędzy na opiekę nad dziećmi nie mogą liczyć na pomoc rządu. Rodzice wysuwali postulat podniesienia wysokości świadczenia już teraz, co rządzący natychmiast odrzucili. W rządowym projekcie zaproponowali, by zasiłek pielęgnacyjny dla rodziców, którzy rezygnują z pracy by zająć się dziećmi wyniesie od maja 1000 zł netto, by dopiero w 2016 roku osiągnąć poziom płacy minimalnej.

W całym tym zamieszaniu i walki na argumenty swoją szansę zwietrzyły inne partie, które wcieliły się w rolę troskliwego mecenasa dbającego o swoich podopiecznych. I tak PiS zaproponował, by podwyższone świadczenie pielęgnacyjne było wypłacane już od tego roku. Na konta opiekunów dzieci niepełnosprawnych wpływałby zasiłek w wysokości 50% średniej krajowej. Posłowie największej partii opozycyjnej tłumaczą to tym, iż takie rozwiązanie jest najbardziej korzystne, ponieważ przeciętna płaca nie jest regulowana przez rząd jak płaca minimalna. Z kolei Solidarna Polska chce, aby już w tym roku wysokość świadczenia osiągnęła stan płacy minimalnej. Taką obietnicę w imieniu ziobrystów złożył Arkadiusz Mularczyk, najaktywniejszy poseł tej partii, który korzystając z okazji zamieszania przywdział maskę dobrego wujka i składał obietnice rodzicom niepełnosprawnych dzieci.

Wbrew temu, co zapewne myślą jeszcze te nieliczne osoby ślepo zapatrzone w Donalda Tuska, nie posiada on umiejętności magicznych i nie potrafi z dnia na dzień wyczarować pieniędzy na podniesienie świadczeń. Rząd sprytnie wykalkulował, że by wyrobić się finansowo i spełnić złożoną opiekunom obietnicę trzeba uciąć wydatki budżetowe w jednym miejscu i tak otrzymane pieniądze przesunąć w stronę świadczeń. Ofiarą takiego manewru staną się polskie drogi lokalne, na których remont i budową rząd miał początkowo przeznaczyć 700 mln. Po szybkim chirurgicznym cięciu zostanie 500 mln, a 200 mln zostanie przeznaczonych na świadczenia. I tak opiekunowie niepełnosprawnych dzieci będą mieli większy zasiłek, ale na rehabilitację czy do lekarza będą jeździli po dziurawych drogach, narażając swoje dzieci na dyskomfort jazdy po wertepach. Patrząc na to, jak przebiega większość remontów dróg w naszym kraju te 200 mln zł. mniej nie robi żadnej różnicy, gdyż wiele tras jest w gorszym stanie po remoncie, niż przed. Jakimś dziwnym sposobem świeżo wyremontowane drogi, a raczej bardziej stosownym terminem jest: świeżo załatane drogi, wracają do stanu początkowego strasząc kierowców licznymi ubytkami. Warto w tym miejscu zapytać, czy posunięcie rządu w sprawie zmiany dysponowania budżetem było trafne.

O wiele lepszym rozwiązaniem mogłaby okazać się zrezygnowanie z kandydowania do organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku. Miliony wpompowane na promocję kandydatury Krakowa, który i tak miałby mierne szanse na zorganizowanie imprezy można by przeznaczyć na wypłatę świadczeń. Organizowanie igrzysk, na które naszego kraju po prostu nie stać byłoby strzałem w kolano. Zamiast bujać w chmurach i marzyć o rzeczach nierealnych, narażając kraj na ogromne straty finansowe warto zdecydowanie podnieść świadczenia wypłacane rodzicom dzieci niepełnosprawnych, oraz w niedalekiej przyszłości także opiekunom dorosłych chorych.

Rodzice niepełnosprawnych dzieci swój cel osiągnęli – wypłacane świadczenia zostaną zwiększone, z tym, że postulowana przez nich kwota będzie wypłacana dopiero za dwa lata. Patrząc na sytuację finansową, w jakiej znajduje się Polska można z umiarkowanym optymizmem stwierdzić, że protestujący odnieśli sukces, z tym, że jego świętowanie muszą przełożyć na rok 2016.

Po wyjściu protestujących rodziców z Sejmu szturm na budynek na Wiejskiej zapewne rozpoczną przygotowywać inne grupy społeczne, niezadowolone z wysokości wypłacanych im świadczeń. Patrząc na połowiczny sukces opiekunów niepełnosprawnych dzieci chociażby opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych mogą uwierzyć w cel swoich starań o godniejsze życie. Sytuacja, której byliśmy świadkami w ostatnich dniach jest dowodem na to, że rząd przyciśnięty do ściany potrafi podejmować decyzje zgodne z interesem protestujących. Rodzice niepełnosprawnych dzieci powinni być stawiani jako wzór wszystkim polskim obywatelom, którzy siedząc spokojnie w zaciszach swych domostw i narzekając na swoje nędzne życie boją się głośno zaprotestować przeciw sytuacji w kraju. Bohaterowie ostatniego tygodnia pokazali, że demokratyczna forma wpływania na władzę jaką jest protest jest skuteczna. Kto więc będzie następny?

Katarzyna Gurmińska

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.