Orkiestra na scenie czy kapela na klepisku

Kiedy mówimy o wielkich chwilach polskiej piłki nożnej wracamy myślami do reprezentacji Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka. Wówczas nasza kadra zdobywała medale Mistrzostw Świata. Jak jest dzisiaj? Chyba sami widzimy. Sukcesów brak, jedyne co trwa to wiara kibiców, że prędzej czy później nadejdą czasy, o których będziemy mówić przez lata. Dlatego by zdobywać laury potrzebna jest drużyna i kierujący ją architekt. Dzisiaj to zadanie przypada Adamowi Nawałce, ale czy ten selekcjoner i ten zespół ma szansę zapisać się trwale w historii polskiego futbolu? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale twierdzę, iż jest to całkiem możliwe.

Po czterech kolejkach Polska prowadzi w grupie eliminacyjnej i ma dziesięć punktów. Fakt, mogło być lepiej, ale nie mamy na co narzekać. Cieszy szczególnie zwycięstwo ze świeżo upieczonymi mistrzami świata Niemcami. Jednak do końca eliminacji zostało jeszcze 6 spotkań i droga na francuskie boiska jest długa i kręta. Pesymiści, jakich wielu w naszym społeczeństwie twierdzą, że to „miłe złego początki”… Ale prawdziwy polski kibic to kibic dumny po zwycięstwie i wierny po porażce. W ostatnich latach niepowodzeń było co niemiara. Częste zmiany selekcjonerów, bardzo słaby poziom rozgrywkowy w naszym kraju, korupcja, kiepska współpraca wojewódzkich związków piłki nożnej z klubami, niski poziom szkolenia młodzieży – między innymi te czynniki wpłynęły na to, że stan polskiej piłki reprezentacyjnej był kiepski, a ulubioną piosenką kibiców śpiewaną po meczach było: „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”. Euro 2012, którego byliśmy współorganizatorami również okazało się wielką klapą. Podobnie było z kolejnymi eliminacjami. Po tych porażkach rola trenera kadry przypadła Adamowi Nawałce.

Początki każdego nowego selekcjonera są trudne, tak było w przypadku obecnego opiekuna kadry. Niekorzystne wyniki w meczach towarzyskich były punktem zapalnym dla krytyków i mediów, którzy powątpiewali w umiejętności szkoleniowe Nawałki. Głód sukcesów powoduje w naszym społeczeństwie chęć wywierania presji nie tylko na opiekunie reprezentacji, ale również i na zawodnikach. Wyczyny piłkarzy ręcznych czy ostatnio siatkarzy również nie pozostały bez echa i nie zabrakło porównań do polskich piłkarzy, którzy okazji do świętowania nie mieli.

Przyszedł czas meczów eliminacyjnych. Usta krytyków zostały zamknięte, a zaufanie do kadry wzrosło. Wygrana 7:0 z amatorami z Gibraltaru nie była wyznacznikiem formy zespołu. Historyczne zwycięstwo z mistrzami świata, remis z solidną reprezentacją Szkocji oraz wyjazdowy triumf nad Gruzją pozwolił nam na objęcie prowadzenia w grupie. Co dało się zauważyć w tych spotkaniach, a czego nie było widać wcześniej? Zaangażowanie przede wszystkim. Kadra posiada kilku klasowych zawodników, którzy są znani w Europie, ale jest też grupa ligowców, zawodników mniej utytułowanych i po prostu mówiąc słabszych. Kiedyś z jednej strony zarzucaliśmy brak ambicji ze strony liderów, ale z drugiej strony ci słabsi nie dawali tyle wsparcia pozostałym. Nawałka tak poukładał zespół, że każdy musi walczyć na boisku i poza nim o miejsce w wyjściowej jedenastce. I to zaangażowanie, przysłowiowe „gryzienie trawy” widzieliśmy w ostatnich spotkaniach. Niekiedy brak umiejętności można nadrobić walecznością i wolą walki, to się ceni, bo widać, że drużyna się stara i chce osiągnąć swój cel za wszelką cenę. Na naszych oczach stworzył się zespół, prawdziwa drużyna, której zadaniem na dzień dzisiejszy jest awans na Mistrzostwa Europy we Francji w roku 2016.

Co do spotkań zapewne każdy z nas je śledził i widział błędy, które nasi piłkarze robili, ale piłka nożna sama w sobie jest grą błędów i przeciwnik potrafi je wykorzystać w najokrutniejszy sposób. Dlatego futbol jest sportem pięknym, ale i nieprzewidywalnym.

Powoli kończąc, ktoś mi może zarzucić niepoprawny optymizm, tak zgadza się jestem niepoprawnym optymistą, bo wierzę (tak jak miliony kibiców) w kadrę Nawałki. Co zatem należy zrobić, żeby sukces w eliminacjach miał przełożenie na dobry występ turniejowy? To chyba wiedzą zawodnicy, ale przede wszystkim trener Nawałka. Ale by to uczynić polscy piłkarze muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i znaleźć się w premiowanej dwójce, która otrzyma przepustki na boiska Francji. Za rok, w listopadzie 2015 roku dowiemy się czy Adam Nawałka będzie prawdziwym dyrygentem prowadzonej przez siebie orkiestry, grającej na piłkarskich scenach Francji, czy zostanie zdegradowany do prowadzenia „kapeli” na polskich klepiskach.

Arkadiusz Adamczyk

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz