Od bohatera do prawie… zera

Dziesiąta kolejka angielskiej Premier League, Stoke podejmuje Southampton. Bramki gości naturalnie broni Polak – Artur Boruc. Jeszcze nie przeczuwa tego, co wydarzy się w 14 sekundzie tego spotkania. Rozpoczęcie gry, po kilku podaniach piłka trafia do bramkarza gospodarzy, a ten wybija ją jak najdalej się da. Sytuacja jakich dziesiątki w czasie meczu piłkarskiego. Niestety piłka trafia do bramki strzeżonej przez naszego reprezentacyjnego bramkarza. Nie trzeba długo czekać na efekt.

W polskich mediach wybucha sensacja, poszczególne strony prześcigają się w tytułach na portalach społecznościowych. Każdy oczywiście ma w pamięci interwencję, a właściwie jej brak Tomasza Kuszczaka w meczu z Kolumbią w 2006 roku, kiedy to dał się pokonać bramkarzowi przeciwnej drużyny. W ciągu kilkunastu minut jest to temat numer jeden dla stron o tematyce sportowej. Czy na pewno powinien?

Ponownie budowana od kilkunastu miesięcy renoma przez Artura została poważnie nadszarpnięta. Przez kogo? Oczywiście przez Polaków. W angielskich mediach zostało to potraktowane po prostu jako błąd, chwilę słabości golkipera. Dla porównania w Polsce był to babol nie z tej ziemi, katastrofa, kiks roku. Mieszanie z błotem to chyba już polska specjalność. Nie ważne ile ktoś osiągnął do tej pory. Liczy się ten jeden, czasem jedyny błąd, aby była możliwość „przejechania” się po jego osobie. W tym przypadku nie mogło być oczywiście inaczej. Boruc nie zdążył pewnie jeszcze wyciągnąć piłki z siatki, a wiele ludzi, którzy tego nie widzieli, już byli poinformowani. Taki błąd, więc wniosek jest tylko jeden- taki ktoś nie powinien bronić bramki reprezentacji. News przemieszczał się po stronach internetowych jak wirus, szybko infekując kolejne ofiary. W taki oto sposób miliony Polaków przez długi czas będą widziały zawodnika, który nie potrafi złapać piłki lecącej blisko 90 metrów. Angielski portal Goal.com dał Polakowi za ten mecz notę 7, która raczej jest notą dobrą, a dodać trzeba, że Polak nie popełnił w tym meczu żadnego innego błędu. Podobnie nie zwykł się mylić także w poprzednich dziewięciu spotkaniach Premier League. Jednak to oczywiście jest nic nie warte, w obliczu możliwości podbicia oglądalności filmów, postów, na których Boruc popełnia błąd.

Czy tak powinny funkcjonować nasze media? To chyba najważniejsze pytanie. To raczej one powinny być z naszym bramkarzem na dobre i na złe, zwłaszcza gdy ten popełnia błąd w zagranicznej lidze. Polak powinien być broniony, tak jak obcokrajowiec był by prawdopodobnie broniony za błąd w Polsce. Cóż, polskie media muszą jeszcze najwyraźniej dorosnąć, a ludzie być bardziej odpornymi na to, co mówią media. Mówią tak, aby było bardziej sensacyjnie, groźnie czy po prostu śmiesznie. Z bohatera zrobić zero? Nic prostszego.

Rafał Pruszkowski

 

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.