(Nie)godne, aby żyć

wielki_mur_chinski02

Made in China. Taki napis można dostrzec na coraz większej liczbie produktów kupowanych przez nas w sklepach. Chińczycy prześcigają inne kraje w tym, jak tanio i efektywnie wytworzyć różnego rodzaju rzeczy i jedzenie. Niestety, w tym wyścigu zatracili szacunek dla ludzkiego życia, czego dobitnym przykładem jest zupa z tzw. poaborcyjnych odpadów, czyli po prostu ze szczątków abortowanych dzieci.

Światowy postęp cywilizacyjny miał być w pierwotnym zamiarze nastawiony na podniesienie jakości życia ludzi. Wiązać się to miało ze stworzeniem nowych miejsc pracy i zagwarantowaniem lepszych jej warunków, podniesieniem stopy życiowej tak, aby ludzie nie musieli martwić się o byt swój i swoich rodzin. Rewolucja Francuska była tego doskonałym przykładem. Ludzie dostrzegli wówczas, że – aby coś się zmieniło – trzeba działać. Dotychczasowe struktury polityczne i społeczne uległy modyfikacji. W okresie tym powstała Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, która dała początek reorganizacji państwa francuskiego (później także innych krajów) w dziedzinie m.in. suwerenności narodu, wolności fizycznej i duchowej, bezpieczeństwa, nietykalności osobistej czy prawa własności. Deklaracja ta stała się podstawą do tworzenia szeregu konstytucji innych państw przyczyniając się do utworzenia nowego ładu życia publicznego w Europie, później na całym świecie. I i II wojna światowa zburzyły jednak światowy porządek poprzez bestialskie zbrodnie dokonywane na ludności wielu krajów. Najpierw nazizm, później zaś komunizm wprowadziły politykę mającą na celu segregację ludzi pod względem etnicznym, religijnym, rasowym czy klasowym. Nie było praw, był natomiast ucisk i bieda. Każdy następny dzień był zatem dla ludzi błogosławieństwem. Życie traktowano z największym szacunkiem. Po okresie totalitarnych rządów w Europie wprowadzono demokrację, która miała przywrócić ideę porządku i bezpieczeństwa. I rzeczywiście, wiele krajów wybrało taką drogę odbudowy swoich struktur ekonomiczno-polityczno-społecznych. Zapisano także w konstytucjach naczelne prawa, jak prawo do życia, prawo do wolności słowa, zrzeszania się, wolności religijnej, światopoglądowej itp. Jak się okazuje jednak, zapisanie praw to jedna sprawa, a przestrzeganie ich – to druga. Nie wspomnę tutaj o tym, co dzieje się w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Belgii, gdzie w imię praw człowieka tak naprawdę depcze się je, pozbawiając życia nie tylko ludzi starszych, ale też dzieci nienarodzonych. Wedle przysłowia ryby i dzieci głosu nie mają politycy przyzwalają na aborcje, eutanazje – „zabiegi” wymyślone przez komunistycznych i nazistowskich zbrodniarzy. Dzieci nie obronią się, a kobiety poddawane aborcji są często dezinformowane. Nie wiedzą, że aborcja to mord na ich dziecku.

Szokujące liczby dotyczące przeprowadzania aborcji wśród nastolatek przedstawił Reprostat, monitorujący dane na temat zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego u mieszkańców UE. Według przeprowadzonych badań wynika, że przeciętny wskaźnik liczby aborcji w UE wśród dziewcząt i kobiet poniżej 20 roku życia wynosi 14.1 na 1000 osób. Statystyką objęto tylko te kraje, w których aborcja jest legalna. Z raportu wynika, że 1,2 mln aborcji wykonuje się co roku w Wielkiej Brytanii. Liczba ta równa jest populacji Malty i Cypru razem wziętych. 22% wszystkich aborcji na Wyspach dotyczy dziewcząt i kobiet poniżej 20. roku życia. Wyższy odsetek w tej grupie wiekowej w odniesieniu do całkowitej liczby aborcji w danym kraju zanotowano tylko w Belgii – 25%. W Finlandii i Szwecji – 19,9%; w Danii – 17,4% %, we Francji i Holandii – około 14%.; w Estonii – 13%, w Hiszpanii – 12,9%, na Węgrzech i Portugalii – 12,2%; w Niemczech – 12%. Na końcu tej statystyki jest Polska – 7,1% oraz Grecja – 4,1%.W zestawieniu tym pominięto Irlandię i Maltę – kraje, w których aborcja jest nielegalna.

Tak jest w Europie. I pomyśleć, że w dobie rozwoju demokratycznych praw człowieka nie przestrzega się tego fundamentalnego, jakim jest prawo do życia. Jeszcze gorzej jest natomiast w Azji, szczególnie w Chinach, z racji systemu totalitarnego, który trwa i nie zamierza popuścić. Tam prawo do życia nie funkcjonuje. Prowadzona polityka „jednego dziecka” doprowadza do tego, że dziennie wykonuje się 35 tysięcy aborcji, często przymusowych i to na kilka dni przed narodzeniem dziecka. Zdawać by się mogło, że większego bestialstwa nie można sobie wyobrazić. A jednak. Ostatnie doniesienia dotyczące nowych praktyk Chińczyków budzą przerażenie. Szczątki abortowanych dzieci często znajduje się na placach budowy, ponieważ – zdaniem szpitali – nie ma miejsca na ich przechowywanie. A raczej nie było, ponieważ od jakiegoś czasu wymyślono nowy sposób na „zagospodarowanie szczątków poaborcyjnych”. Jak donosi czasopismo „Next” wydawane w Hong Kongu, abortowane ciała dzieci są jednym z głównych składników zup przygotowywanych nie tylko w domach, ale także na różnego rodzaju przyjęciach. Zdaniem „kucharzy”, zupa taka jest najlepszym sposobem na zachowanie – szczególnie u pań – urody i zdrowia. Ponadto, potrawa ma wzmacniać organizm oraz zwiększyć wydajność seksualną. Jak zaznaczają, płód musi być dojrzały, najlepiej z aborcji dokonanych w 8. miesiącu ciąży. Takie doniesienia o bestialskich praktykach azjatyckich powodują, że w człowieku budzi się – delikatnie mówiąc – odraza. Włosy jeżą się na głowie, gdy czyta się informacje dotyczące tego, że oprócz kulinarnego wykorzystania zabitych dzieci, ich szczątki dodaje się także do kosmetyków produkowanych w Chinach, a rozprowadzanych w Europie i USA.

Fakty te nie powinny pozostać bez echa. Chiny kontynuują zamysły Lenina i Hitlera w najbardziej przerażającym wydaniu. A co robi w tej sprawie opinia międzynarodowa? Zdaje się, że nic. Gdyby przypatrzeć się decyzjom Parlamentu Europejskiego, można dojść do wniosku, że instytucja ta popiera chińską politykę „jednego dziecka” poprzez realizowanie wspólnotowych nakładów na aborcję, eutanazję, antykoncepcję i edukację seksualną w krajach rozwijających się. Pieniądze te przekazywane są do Funduszu Ludnościowego ONZ –Co prawda, w 2002 r. prezydent USA, George Bush, wycofał amerykańskie dotacje na ten cel dla Funduszu Ludnościowego wobec podejrzeń, że pieniądze te mogą być przeznaczane m.in. na przymusowe aborcje w Chinach, jednak Barack Obama przywrócił dotacje dla Funduszu. Jak widać, ciche poparcie Zachodu dla polityki chińskiej jest dowodem na to, że nowy ład mający gwarantować prawa człowieka i rozwój cywilizacyjny zmierza w odwrotną stronę. Stronę, która przynosi śmierć, a wraz z nią brak nadziei na lepszą przyszłość.

Agnieszka Jarczyk

Zobacz więcej

  • Czytałem czeskiego królaCzytałem czeskiego króla Sto lat temu przyszedł na świat, siedemnaście lat temu tragicznie go opuścił, […]
  • Wolna Ukraina (nie) jestWolna Ukraina (nie) jest Wiadomość o sytuacji na Euromajdanie obiegła Europę i świat, dominując wszelkie […]
  • Nie płacz EwkaNie płacz Ewka Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że sondażowe wyniki poparcia dla […]
Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.