Na aferę!

-Panie Premierze, jak gramy? – Grzesiu, nie zadawaj takich głupich pytań. Długa piłka i na aferę.
Boiskowy dialog podczas obywatelskiego haratania w gałę już od dawna jest częścią programu miłościwie nam panującej Platformy. Ten czysto piłkarski schemat po raz kolejny został wykorzystany w politycznej rozgrywce. Tym razem zastosowano go do strzelania bramek samobójczych. Czy to znak, że w drużynie następuje rozłam?

Afera hazardowa, afera Amber Gold, afera z OFE, wrocławska afera taśmowa, a teraz dolnośląska afera taśmowa. To tylko kilka z najgłośniejszych przekrętów jakie udało się przeprowadzić PO podczas sześcioletnich rządów. W sumie takich „osiągnięć” jest ponad 200, a licznik wciąż bije, wszak do następnych wyborów w 2015 roku zostało jeszcze sporo czasu.

Platforma do perfekcji opanowała grę na aferę. Tę taktykę posłowie PO realizują tak dobrze, jak gracze Barcelony tiki-takę. Na tym nie kończą się podobieństwa między partią Tuska, a Dumą Katalonii. Oba „zespoły” jako jedyne potrafią w pełni wykorzystywać swoje taktyki. Oczywiście miały naśladowców (Lech Poznań za Bakero, czy SO podczas seksafery), ale zawsze próby naśladowania kończyły się tragicznie (Bakero wylądował w pierwszej lidze peruwiańskiej, a Samoobrona niemal przestała istnieć).

Gra na aferę bardzo rzadko przynosi skutek, mało tego bardzo często kończy się kontrą i porażką, ale tym razem na polskim gruncie udało się osiągnąć sukces. Platforma nie dość, że nie traci to jeszcze zyskuje. Żadna z wcześniejszych afer nie zaszkodziła poważnie PO. Za każdym razem udawało się jeszcze coś ugrać; a to oskarżyć poprzedników, a to oczyścić struktury, a to pozbyć się groźnych konkurentów. Inaczej jest tym razem. Zagranie na aferę została wykorzystana w gierce wewnątrz zespołowej, co spowodowało podział drużyny na dwa obozy. Przypomina to Real za Mourinho. Tam był obóz hiszpański i portugalski, a tu jest obóz Tuska i Schetyny. W Madrycie poskutkowało to brakiem sukcesów i odejściem The Special One. Czy podobnie będzie w Platformie? Bardzo możliwe. Donald Tusk może zdać sobie sprawę, że kieruje drużyną, która nieuchronnie traci prymat w lidze i po prostą porzuci ją dla ciepłej europejskiej posady. Taki ruch będzie oznaczać koniec PO.

Ujawniona afera na Dolnym Śląsku może mieć bardzo bolesne polityczne konsekwencje. Może mieć, ale wcale nie musi, bowiem Platforma już nie raz pokazała, że może pozwolić sobie niemal na wszystko. Zmiany jednak nastąpią, bo gdy następnym razem podczas obywatelskiego haratania w gałę padnie pytanie: „Panie Premierze, jak gramy?” odpowiedź będzie brzmieć: „Grzesiu, zagrajmy zespołowo.”

Damian Racławski

 

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.