Moda bywa kontrowersyjna, czyli 5 rzeczy, których raczej nie założysz.

Ze słowem „moda” stykamy się co najmniej 25 razy dziennie. W XXI wieku, jeśli coś nie jest wystarczająco modne, to po prostu nie istnieje. Ubrania muszą być modne, samochód musi być modny, telefon musi być modny. Nawet obiad musi być modny. Wszystko. Zawsze. Wszędzie.

Mimo że tak często słyszymy to określenie, bardzo trudno jest podać jego konkretną definicję.

Jak więc można wytłumaczyć to zjawisko?

W potocznym znaczeniu słowo „moda” oznacza naśladownictwo potrzebne do identyfikowania się z wybraną grupą. Potrzeba ta zazwyczaj związana jest z ubiorem (występują też oczywiście w innych dziedzinach życia np. w muzyce czy filmie). Posiada ona zawsze grupę ludzi, która ją inicjuje. Błędnie jest określana jako synonim „stylu” (styl związany jest z indywidualną potrzebą człowieka na wyrażanie siebie, niezależnie od istniejących trendów).
Czy określeniem „moda” można więc uznać wszystko, co jest dla większości ładne i praktyczne? Niekoniecznie.
Od jakiegoś czasu projektanci odchodzą od stricte użytkowej roli ubrań. Prześcigają się, w co raz to dziwniejszych i bardziej innowacyjnych rozwiązaniach. Odzież nie jest już tworzona tylko w celach praktycznych. Traktuje się ją jako artystyczną instalację, a ulice, po których poruszamy się tak ubrani jako wystawę w galerii sztuki.
Granica między sztuką a kiczem jest ruchoma, dlatego patrząc na niektóre zamysły, trudno jest nam jednoznacznie stwierdzić czym one tak właściwie są. Przyzwyczajeni do prostoty większości ubrań z europejskich sieciówek patrzymy z niedowierzaniem na to, co dzieje się na wybiegach największych domów mody. Nastawieni na indywidualnego odbiorcę kreatorzy mody urzeczywistniają swoje najbardziej szalone projekty i tworzą modę nie tyle użytkową i ponadczasową, co specyficzną i ekstremalnie odważną.
Oto TOP 5 najbardziej odjechanych projektów ostatnich lat. Odważysz się na któryś z nich?

5. Jeremy Scott dla marki Adidas: Buty- Pandy
pandy
Źródło: sneakerfreaker.com

Amerykański projektant Jeremy Scott, ulubieniec zachodnich gwiazd i celebrytów od 2002 roku współpracuje z najpopularniejszą sportową marką na świecie. Kolorowe, lekko ekscentryczne kolekcje podbijają serca fanów na całym świecie. Scott swoim podejściem do mody zmienił cały wizerunek firmy Adidas, a jego prace zostały okrzyknięte najlepiej sprzedającymi się w 60letniej historii marki. W jego kolekcji nie znajdziemy przeciętnych i uniwersalnych ubrań, charakterystycznych dla basicowych modeli Adidasa. Buty- pandy z dodanymi opaskami z logotypem pochodzą z kolekcji wiosna/lato 2012. Mimo zaporowej dla większości ceny 600 zł rozeszły się w pierwszy dzień uruchomienia przedsprzedaży internetowej.

4. Powrót do dzieciństwa, czyli kolekcja McDonald’s domu mody Moschino
mak
Źródło: polyvore.com

Kolejna współpraca genialnego J. Scotta, tym razem z włoskim domem mody Moschino.
Sweter pochodzi z kolekcji jesień/zima 2014. Od zawsze kojarzona z elegancją i przepychem, upadająca firma postanowiła odświeżyć swój wizerunek. Inspirowana Ameryką kolekcja z zeszłego roku dała nowe życie europejskiemu przedsiębiorstwu. Dla wielu odbiorców ta kolekcja to kicz, jednak niektórzy widzą w niej nowe oblicze sztuki. Złośliwi twierdzą nawet, że ubrania te nadają się jedynie jako uniformy pracownicze dla ludzi związanych z najbardziej amerykańskim fast foodem. Mimo wielu słów krytyki kolekcja została okrzyknięta kultową, a sam Jeremy Scott sprawdził się w roli nowego dyrektora kreatywnego włoskiego domu mody.
Sweter- podobnie jak w przypadku większości jego projektów- jest nieosiągalny w regularnej sprzedaży.
3. Toczek-ptak z kolekcji Anny Dello Russo dla H&M
toczek
Szwedzka sieciówka już od ponad 10 lat współpracuje z kreatorami mody. Ubrania sygnowane wielkimi nazwiskami cieszą się niesłabnącą popularnością.
Świat mody potrafi nagiąć wszelkie prawa, którymi się rządzi i raz na jakiś czas udaje się uczynić ekskluzywny produkt dostępny dla przeciętnego człowieka. Przez dekadę H&M współpracował m.in. z Karlem Lagerfeldem, Stellą McCartney czy domem mody Lanvin. Ubrania i akcesoria pochodzące z tych kolaboracji są nawet kilkanaście razy tańsze niż ich luksusowe odpowiedniki.
Na początku 2012 roku do projektu dołączyła konsultantka kreatywna japońskiego wydania Vogue’a, Anna Dello Russo. Znana ze swojego niepowtarzalnego stylu stworzyła kolekcję akcesoriów, jakich na co dzień nie zobaczymy na ulicach. Okulary przeciwsłoneczne w kształcie krokodyla czy walizka- mydelniczka to tylko niektóre z propozycji. Moją uwagę najbardziej przykuł jednak toczek, przypominający nakrycie głowy rdzennego mieszkańca Ameryki Północnej.
Cena? 599 zł. Stan? Wyprzedane w kilka godzin po wypuszczeniu kolekcji do oficjalnej sprzedaży.

2. Torebka hula-hop od Chanel
Źródło: koktajl.fakt.pl
torebla
Gigantyczne i wielce niepraktyczne torby zostały przedstawione podczas pokazu Chanel na sezon wiosna/lato 2013. Trudno jest wyobrazić sobie, żeby ktokolwiek naprawdę je nosił.
Wiadomo, że to nietuzinkowe projekty tworzą markę i nadają jej renomę. Ubrania i akcesoria przedstawiane na wybiegach są zazwyczaj jakąś propozycją i często nie wchodzą na linię produkcyjną. Tak też było w przypadku tej torby(?). Dyrektorzy kreatywni Chanel postanowili, że torebko-hula-hop trafi do sprzedaży- w wersji mini. Ale kto wie, może wersja z pokazu też by się przyjęła? (Moda rządzi się swoimi prawami, jednego dnia coś jest hot, drugiego not).
Cena torebki w wersji mini to ok. 9 tys. zł
buty
1. Buty z zębami, Fantich and Young

Długo się zastanawiałam, co umieścić na pierwszym miejscu tego zestawienia. Bluza zrobiona z głów lalek Barbie? Nie. Suknia ślubna stworzona z tabelek wartości energetycznych żywności? Nuda. Aż w końcu przeglądając folder „inspiracje” na moim komputerze znalazłam te cudeńka.
Męskie, skórzane buty, których podeszwa przypomina nam o największym koszmarze z dzieciństwa. Mowa tutaj oczywiście o dentyście. Biały fartuch, maska na twarzy i wiertło w dłoni. I oczywiście zęby. Wszędzie zęby. Dużo zębów. Jak twierdzą sami autorzy tego pomysłu, motywacji do tworzenia szukają wszędzie (czyli w gabinecie stomatologicznym też).
Buty nie weszły jednak do seryjnej produkcji, powstał tylko jeden egzemplarz. Można więc odetchnąć z ulgą.

O ile dwie pierwsze propozycje są dość „normalne” i nadające się do codziennego użytku (posiadam w swojej kolekcji buty-pandy i polecam), to trzy kolejne są raczej zbyt awangardowe.
Wybieg mody rządzi się swoimi prawami, zupełnie innymi niż obowiązują „na ulicy”.
Tak abstrakcyjne projekty, jakie czasem są nam przedstawiane przez kreatorów mody, można śmiało zakwalifikować jako sztukę, niekoniecznie użytkową.
Pamiętajmy jednak, że „Życie jest za krótkie, by nosić nudne ciuchy”.

Nasz Puls: Katarzyna Herman

Zdjęcie:FULVIO_TOGNON licencja: CC0 Public Domain

Zobacz więcej

Dodaj komentarz