Martyna Gawlik z szansą na Żurawia 2017!

Z naszym cyklu „Zejdź z kanapy” dziś Martyna Gawlik, studentka III roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL, o której w ostatnich tygodniach zrobiło się bardzo głośno. Wszystko za sprawą nominacji do lubelskiej Nagrody Kulturalnej „Żurawie”. Okazuje się, że poza studiowaniem na IDiKS we własnym zakresie tworzy, sama komponuje, pisze teksty, śpiewa. Gawlik została nominowana w kategorii „Dźwięk”. Zwycięzców poznamy podczas uroczystej gali w sobotę 27 maja o godz. 20:00 w Studiu Muzycznym Polskiego Radia Lublin. Na tydzień przed tym wydarzeniem z Martyną Gawlik rozmawiał dr Wojciech Wciseł.

Martyna Gawlik ur. 7.09.1994 r. w Tarnobrzegu. Studiuje Dziennikarstwo i komunikację społeczną na KUL. Z dźwiękiem i sceną związana już od lat przedszkolnych. Pierwszą piosenkę napisała w wieku 7 lat i była ona oczywiście o miłości. W późniejszych latach po ukończeniu szkoły muzycznej na wiolonczeli kontynuowała naukę tym razem na gitarze. Na końcu urodził się śpiew. Zamiłowanie do muzyki w praktyce łączyło się z teorią, ojciec odkrywał piękno polskiej muzyki a matka zgłębiała piękno kreatywności i niekonwencjonalności w muzyce. Zaczynając od recytacji, przez poezję śpiewaną, po gatunki współczesne. We własnym zakresie tworzy, sama komponuje, pisze teksty, śpiewa. Ma za sobą współpracę z zespołem Rapadub a na chwilę obecną wraz z Włodzimierzem Kiniorskim są w trakcie przygotowywania projektu, którego efekty będzie można zobaczyć jeszcze w tym roku. Ma za sobą również kilka ról teatralnych, w teatrze ITP oraz w młodzieżowej grupie teatralnej ‚spóźnieni’ z Tarnobrzega. Od stycznia tego roku próbuje swoich sił w Radio Centrum, jednym z wielu jej marzeń jest prowadzenie własnej audycji muzycznej, w której prezentowałaby potęgę polskiej muzyki. Fanka twórczości Czesława Niemena.

Posłuchaj!
Martyna Gawlik – audio 1
Martyna Gawlik – audio 2

Dr Wojciech Wciseł, idiks.org: Czym jest dla Pani nominacja w „Żurawiach”?
Martyna Gawlik, studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL: Zaskoczeniem! Bo na 110, lub nawet więcej zgłoszeń „na dźwięk”, nominowano akurat mnie.

WW: Ma już Pani w głowie scenariusz „co potem”? Co po „Żurawiach”?
MG: Po „Żurawiach” życie będzie toczyło się dalej a ja nie spocznę dopóki nie zaspokoję swojego pragnienia realizowania się w muzyce… Tylko nie jestem pewna, czy to jest w ogóle możliwe (śmiech). Ja i kumpel przygotowujemy materiał, który mamy zamiar od czerwca prezentować na lubelskim Starym Mieście. Będzie to repertuar przeważnie z lat 80 i ma na celu uświadomienie odbiorców o prześwietnym dorobku polskiej muzyki… Taką małą misję sobie wymyśliliśmy, co by roczniki „2000” nie kojarzyły muzyki tylko z komercją, którą prezentują współcześnie wielkie stacje radiowe.

WW: Jak się ma Pani pasja: śpiew, dźwięk, muzyka do tego, że studiuje Pani dziennikarstwo i komunikację społeczną?
MG: Wszystko doskonale koreluje ze sobą. Celowałam w dziennikarstwo muzyczne, specjalizację radiową, a to z kolei już łatwiej ustawić koło moich zainteresowań. Tutaj nie tylko chodzi o śpiew. Chodzi o coś dużo bardziej istotnego, o zainteresowanie korzeniami, muzyką jako dziedziną, historią muzyki w Polsce i na świecie… To drugie skromniej, bo materiału jest ogrom. Nie wiem czy wystarczy mi życia, żeby wszystko poznać.

WW: Ten kierunek studiów to świadomy wybór?
MG: To śmieszne, ale nie. W momencie, w którym rzuciłam studia w Krakowie, na kierunku fizjoterapia, troszkę się podłamałam, zamierzałam wyjechać za granicę na rok, dwa lub na stałe. Kompletnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Z Lublina „nadawała mi” moja przyjaciółka: świetne miasto do studiowania, razem raźniej itd. Nie byłam jednak do końca przekonana. Przyszedł wrzesień i dzień, w którym miałam kupić bilet do miejsca X poza granicami Polski, gdzie skupię się na układaniu sobie w pełni dorosłego życia. Zrezygnowana mama poprosiła wtedy, żebym ostatni raz się zastanowiła czy chcę wyjechać. Z głupa weszłam na stronę KUL, zobaczyłam ofertę dla „spóźnionych”, mój wzrok zatrzymał się właśnie na dziennikarstwie…i tak się ostałam!

WW: Może to jakieś przeznaczenie?
MG: Wie Pan co… Nie wiem! Życie mnie tak często zaskakuje jak Tarantino w swoich filmach…

WW: Czy jest w naszym Instytucie, wg Pani, czas i miejsce żeby rozwijać swoje pasje i talenty?
MG: Oczywiście! Miejsce jest, a kwestia czasu jest już zależna tylko od nas! Moi kumple prowadzą kanał wydarzysie.pl, jest Akademickie Studio Filmowe – dla studentów dziennikarstwa i nie tylko, jest Passion TV. Chór akademicki dla tych, którzy chcieliby zacząć przygodę z muzyką, a dla zwolenników teatru – Teatr ITP, do którego miałam okazję należeć przez rok. Jest też gazeta Coś Nowego. Prawda jest taka, że najważniejszy jest zapał – jeśli on jest – nie ma mowy o tym, żeby nie wyszło na nasze.

WW: Kim będzie Martyna Gawlik za lat 10-15?
MG: Trochę dziwną, ekstrawertyczką, uśmiechniętą kobietą… z trochę poważniejszymi problemami i może mniej zwariowanymi pomysłami. Chciałabym odpowiedzieć, że będzie muzykalną podróżniczką, ale może być i podróżującą muzyczką (śmiech). Jest około 10 różnych scenariuszy, do tego czasu powstanie kolejnych 10. Mam nadzieję jedynie, że będę bardziej zorganizowana i nigdy nie przestanę wierzyć w siebie, bo tylko wierząc w siebie zbliżamy się do nawet najmniej realnych marzeń. A może będę ornitologiem jak mój ojciec?

WW: Ok, to ostatnie pytanie. Już w sobotę 27 maja uroczysta, jubileuszowa 10. Gala „Żurawi”. Chce Pani pójść tam sama, czy może powstaje „grupa wsparcia”?
MG: Będę tam zapewne z mamą, bo akurat tego dnia przylatuje do Polski, więc prosto z lotniska pojedziemy na galę. Przy okazji zabieram mojego kumpla, tak więc oto moja grupa wsparcia. Nie potrzeba mi obecności przyjaciół, żeby wiedzieć, że trzymają za mnie kciuki, z resztą są oni porozrzucani po całym świecie, ciężko by było ich zebrać wszystkich razem. Grunt, że będzie mama, oprócz niej nikogo mi tak naprawdę ze mną nie potrzeba.

WW: IDiKS będzie trzymał za Panią kciuki. Powodzenia i dziękuję za rozmowę.
MG: Dziękuję, mam nadzieję, że nie zawiodę – ani w Żurawiach ani w bliskiej/dalekiej przyszłości.

„Żurawie – Lubelskie Wyróżnienia Kulturalne” mają na celu ożywić środowisko młodych twórców i animatorów kultury w Lublinie. Nagroda przyznawana jest w czterech kategoriach: słowo, dźwięk, obraz i animator kultury. Organizatorem jest Fundacja Kultury Audiowizualnej „Beetle” i Polskie Radio Lublin. Pomysłodawcą Nagrody Kulturalnej „Żurawie” jest Józef Szopiński, dziennikarz Radia Lublin oraz lubelskiej TVP, zaangażowany w życie społeczno-kulturalne działacz.

Zobacz listę wszystkich nominowanych tutaj (materiały organizatora).

Zobacz więcej

Wojciech Wciseł

Wojciech Wciseł

Adiunkt w Katedrze Języka Mediów i Komunikacji Społecznej Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W latach 2005-2010 odbył na KUL studia doktoranckie – Wydział Teologii, specjalizacja Edukacja Medialna – zakończone uzyskaniem tytułu doktora. Jego zainteresowania naukowe obejmują takie zagadnienia jak: wolontariat, akcje charytatywne, mass-media, dobroczynność, prezentacje medialne, organizacje pozarządowe w mediach, PR w NGO’s, kampanie społeczne, wielokulturowość.

Dodaj komentarz