Lubię, gdy dzieje się coś nieoczekiwanego, podoba mi się praca pod presją czasu …

O zawodzie dziennikarza oraz sytuacji na rynku pracy rozmawiałem z Panią Ewą Pajuro- dziennikarką Kuriera Lubelskiego, a w przeszłości także Dziennika Wschodniego.

Zawód dziennikarza był tym, o którym marzyła Pani od dziecka?

Podejrzewam, że gdy byłam dzieckiem nie wiedziałam nawet, że taki zawód istnieje. Odkąd jednak pamiętam w moim domu czytało się (i kupowało) dużo gazet. Tata lubił być na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami w kraju i na świecie. To chyba dość nietypowa postawa, jak na polskiego rolnika. Dziennikarstwem zainteresowałam się dość późno, bo dopiero na trzecim roku studiów administracyjnych na UMCS. Mój pierwszy kierunek strasznie mi nie odpowiadał. Kodeksy, definicje, formułki – to wszystko wydawało mi się bardzo oderwane od zwykłego życia, takie skostniałe i zasadnicze. Dlatego szukałam innego, dodatkowego fakultetu. Pomyślałam, że dla odmiany dziennikarstwo będzie na prawdę interesujące. Nie wiązałam jednak z tym kierunkiem swojej przyszłości. Byłam przekonana, że do dziennikarstwa się nie nadaję.

Trudno było zdobyć wymagane wykształcenie?

Studia dziennikarskie nie są trudne. Jednocześnie zupełnie nie przygotowują do wykonywania tego zawodu: nie uczą jak jasno i precyzyjnie formułować myśli, jak pisać ciekawie, jak zdobywać i weryfikować informacje itd. Wszystkiego, od podstaw trzeba się uczyć samemu. Tak na marginesie to moich studiów dziennikarskich nie skończyłam, bo zaczęłam pracę w redakcji Mojego Miasta Lublin i nie miałam na to czasu.

Kolejna osoba pracująca w tym zawodzie tylko utwierdza w przekonaniu, że wiedza zdobywana na studiach jest tylko i wyłącznie teoretyczna, a na praktykę przychodzi czas dopiero później. Prawda?

To ja wyszukuję tematy moich artykułów, ja dobieram rozmówców, ja wymyślam tytuł, konstruuję lid i piszę cały tekst. Mam dużo satysfakcji, gdy wpadnę na temat, którego nikt wcześniej nie poruszył. Nie mam jednak złudzeń – takie sytuacje to nie jest codzienność. Fajna jest też możliwość uczenia się nowych rzeczy: kręcenia i montowania filmów, robienia zdjęć, pozycjonowania tekstów w Internecie … Lubię, gdy dzieje się coś nieoczekiwanego, podoba mi się praca pod presją czasu …itd. Mogłabym tak wymieniać długo. Jest też oczywiście druga strona medalu: brak wolnego czasu czy coraz trudniejsza sytuacja na rynku medialnym.

O coraz trudniejszej sytuacji na rynku pracy mówi się obecnie najczęściej.

Jak ktoś chce się uczyć i nie oczekuje, że już na początku dostanie fotel zastępcy naczelnego – to z pracą w tym zawodzie nie jest ciężko. Ale to moje zdanie, raczej odosobnione.

Czyli jest nadzieja dla studentów?

Pracę w redakcji rozpoczęłam jeszcze na studiach. Najpierw to były bezpłatne praktyki, potem dostawałam wierszówkę, a po roku szefowa zaproponowała mi etat.

Co jest najtrudniejszego w tym zawodzie?

Pamiętam, że bardzo stresowałam się, gdy trzy lata temu pojechałam robić relację z powodzi w Wilkowie. To było chyba pierwsze moje poważne zadanie dziennikarskie. Bałam się np. że nie będę umiała rozmawiać z ludźmi, którym woda zalała dobytek całego życia, obawiała się, czy dotrę na czas tam, gdzie dzieją się najważniejsze rzeczy…

Najtrudniejsze dziennikarskie zadanie lub sytuacja?

W pamięci utkwiła mi rozmowa z rodzicami chłopaka, który kilka dni wcześniej razem z kolegą popełnił samobójstwo. Trzeba było ustalić suche fakty: jak do tego doszło, co mogło być przyczyną itd. A przecież dla tych ludzi to była największa tragedia, jaka ich w życiu spotkała. Rozmowa była ciężka i mam wielkie wątpliwości czy w ogóle powinna się odbyć. Może w tej sprawie wystarczyło ograniczyć się do zdawkowego komunikatu prokuratora, bez niepokojenia rodziny … Nie wiem. Trudnych sytuacji jest co niemiara. Pewnie dlatego nawet jak wychodzę z pracy to ciągle o niej myślę.

Rafał Pruszkowski

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.