Kiełbasa wyborcza rozdana

Wybory, wybory i po wyborach, fakt w wielu miejscach jeszcze czeka nas druga tura. Ale kampanie wyborcze skończone. Co nowego przyniosły kampanie wyborcze największych Polskich partii? A no nic, co by nas mogło zaskoczyć, lub zadziwić, za to zobaczyliśmy kilka sprytnych PR-owskich posunięć.

Platforma w tych wyborach pokazała się od statecznej strony, co jest prawdopodobnie efektem zmiany na jej szczycie, czyli pokazania Pani Premier Kopach właśnie, w roli bardziej statecznego opiekuna, który każdego wysłucha i staje po stronie swoich wyborców. Oczywiście liderzy partii chętnie pokazywali się na plakatach samorządowych, wspierając swoich mniej znanych kolegów, ale akurat to nie było domeną wyłącznie PO. Druga z pośród największych partii, czyli znany i lubiany PiS lekko podczas swojej kampanii dostał po uszach, za sprawą panów Hofmana i Kamińskiego i ich europejskich wojaży, a dokładniej ich braku. Dziwnie podejrzane jest ujawnienie tej sprawy, tak krótko przed wyborami, czyżby sprytna zagrywka konkurencji? Panowie podróżnicy zostali szybko z partii usunięci, co chyba pozwoliło partii Kaczyńskiego uchronić się przed porażką w wyborach, a nawet je wygrać, jak donosiły sondażowe wyniki, do których jeszcze postaram się powrócić. PSL natomiast, jako trzecia siła, jak zwykle w kampanii niczym się nie wyróżnił, tak jak i nie wyróżniał się niczym szczególnym przez ostatnie kilka wyborów. Co może dziwić, bo przecież ta partia przeważnie zajmuje miejsce na piedestale i jest głównym koalicjantem dla wygrywających wybory. Być może taki ich urok i to urok, który potrafi zadziałać, ponieważ po najnowszych rewelacjach, niewykluczone, że ten oto PSL na podium się znajdzie i to na najwyższym miejscu. SLD nadal przekonuje, jak ich partia jest liberalna i jak wiele dobrego działo się za ich panowania. Jak widać po wynikach, już im mało, kto wierzy, bo poparcie jakieś takie mizerne. Z kompletnie drugiej strony Ruch Narodowy i pan Korwin, Ruch stracił chyba najwięcej przez swój coroczny marsz, a KNP nie zyskało praktycznie nic, wydaje mi się, że ich przywódca porównując jego aktywność z ostatnimi wyborami do parlamentu europejskiego, te wybory sobie olał, posadkę ma, więc, po co mu jakieś samorządy i angażowanie się w kampanie. Cieszy natomiast podejście niezrzeszonych kandydatów, których wkład w kampanie był widoczny, przez co i wynik też taki jest.

Co do wyników to trzeba przyznać, że Państwowa Komisja Wyborcza popisała się, ale w bardzo negatywny sposób. Kosztujący ponad pół miliona system informatyczny, wyświetlił bluescreena, a to, co zaczęło się dziać później można opisać jednym słowem, chaos. Liczydła i kalkulatory poszły w ruch, głosy postanowiono liczyć ręcznie. Sytuacja trochę jak z niedawnego systemu, tylko podobieństw trochę za dużo. Trudno podważać legalność wyborów w naszym kraju, lecz głosy liczone przez trzy doby, zawsze mogą się gdzieś zawieruszyć, lub nie daj Boże pomnożyć. Cóż pozostaje wierzyć w prawdziwość naszego systemu wyborczego, a z kampanii wyborczych rozliczyć rządzących w kolejnych wyborach, niby takie proste, prawda?

Łukasz Kamiński

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz