„Jezus Maria Peszek” – recenzja płyty Marii Peszek

clip_image001

Nowa płyta Marii Peszek ukazała się 3 października 2012 roku. Jest zamknięciem muzycznego tryptyku, którego pierwsze dwie odsłony to „Miasto mania” i „Maria Awaria”. Peszek prezentuje nam głębokie, odważne i depresyjne „Jezus Maria Peszek”. Jest to najbardziej przejmujący i bezkompromisowy album w dorobku artystki. Piosenkarka zapewniała, że płyta będzie bardzo osobista, brutalna i piękna. Choć w piosenkach nie ma dosadnie obraźliwych słów, teksty poruszają swoim charakterem, momentami godzą w uczucia religijne.
Płyta zawiera piosenki, które swoim tekstem doprowadziły do niejednej mocnej wymiany zdań , dotknęły wielu odbiorców zwłaszcza tych konserwatywnych. Maria Peszek w każdym z utworów starała się podkreślić swoją oryginalność, chciała pokazać coś czego jeszcze nie było na polskiej scenie muzycznej. Album jest pełen sprzeczności, w utworze „Nie ogarniam” Peszek śpiewa, że nie może odnaleźć się w świecie, po czym w „Wyścigówce”,  autorka wykrzykuje, że będzie szczęśliwa. Następnie w piosence „Żwir”,  smutno woła „Ej, czy ktoś wie, jak tu jest na dnie?”. Widać w tym wszystkim huśtawkę emocji, próbę odbicia się od dna, próbę szczęścia i walkę z depresją. Wraz z piosenkami słuchamy jej emocji. Sam tytuł albumu jest dość kontrowersyjny: „Jezus Maria Peszek”, w jakimś stopniu obraża wierzących.  Artystka nie posiada oryginalnego głosu, unikatowego talentu muzycznego ,dlatego próbuje przyciągnąć do siebie słuchaczy odważnymi tekstami, poglądami czy chociażby fryzurą. Sensacja jest jej receptą na popularność.
Peszek praktycznie w każdej piosence manifestuje siebie. Każdy utwór jest  nasycony bezsensem istnienia, złością i bezradnością. W utworze „Sorry Polsko” artystka śpiewa ,że gdyby była potrzeba nie oddałaby za Polskę ani jednej kropli krwi, pytanie więc: po co żyje w tym kraju? W kraju którego nie kocha ,który nic dla niej nie znaczy. W innym utworze pt. :”Pan nie jest moim pasterzem” podkreśla, że Bóg nie ma w jej życiu żadnego znaczenia, bez niego ma się dobrze i nie czuję potrzeby obcowania z nim. Jak wynika z tekstu piosenki -Bóg został według niej wymyślony, by człowiekowi odebrać samouzdrawiającą siłę. W piosence „Nie wiem czy chcę” śpiewa – „nie wiem czy chcę rozmnażać się, nie wiem czy chcę, ciąg dalszy swój mieć, kocham cię najbardziej na świecie, ale nie chcę mieć dzieci, nie chcę być matką, i co ty na to? I co ty na to, nie będziesz tatą”. To wszystko Maria Peszek wykrzykuje na swojej nowej płycie. Jak wiemy duża część artystów w swoich utworach opisuję własne myśli, zmagania czy poglądy ,ale Maria Peszek przekroczyła granicę dobrego smaku .
Zadziwiające jest to, że Maria Peszek ma tyle samo przeciwników jak i zwolenników. Dzięki tym ,którzy stoją za nią murem jej nowa płyta w przeciągu kilku dni uzyskała status złotej. W piosenkach Peszek nie ma melodyjności , nie wpadają w ucho, a mimo to zaistniały jedynie dzięki ludziom, którzy buntują się wobec świata tak samo jak autorka płyty. Jej zwolennicy w utworach znaleźli nie tylko oryginalność, ale przede wszystkim wsparcie, a w Marii Peszek bratnią duszę. Sam album jest kontrowersyjny i niekoniecznie to co inne musi być dobre tylko dlatego, że wyróżnia się wśród innych utworów muzycznych. Dlatego ukłon w stronę piosenkarki jedynie za odwagę i ujawnienia swojej osobowości w kraju gdzie nie toleruje się braku pokory i ,,inności’’.

Paulina Małysza

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.