Historie z krainy śniegu

fot: zapiekankakulturalna.blogspot.com

fot: zapiekankakulturalna.blogspot.com

Posępne widoki, zaśnieżone pustkowia i nieustanne, przerażające, wszechogarniające zimno… To właśnie tak większość osób kojarzy Skandynawię. Ze względów geograficznych termin Skandynawia pierwotnie odnosił się jedynie do Norwegii i Szwecji, ale na gruncie filologicznym i kulturowym zwykło się używać go do określania ogólnie pojętej „Północy”. To właśnie ta skuta lodem kraina Wikingów stała się miejscem gdzie powstają jedne z najlepszych, choć wciąż także jedne z najbardziej niedocenianych, produkcji filmowych.

Choć zjednoczone pod wspólna banderą i ochrzczone wspólnym mianem kina skandynawskiego, filmy te są tak różne, jak różne są kraje w których powstają – nie tylko pod względem kulturowym, ale także językowym, historycznym, geograficznym czy społecznym. Szczególną estymą filmowego świata cieszą się zwłaszcza filmy Norweskie i Szwedzkie, lecz produkcje powstające w Danii, Finlandii i Islandii także powoli trafiają na szczyty, zdobywając uznanie zarówno krytyków jak i widzów.

Nie da się ukryć, że Skandynawia dała światu wielu wspaniałych reżyserów, począwszy od Ingmara Bergmana, znanego na całym świecie szwedzkiego reżysera takich dzieł jak Tam gdzie rosną poziomki (1957) czy Fanny i Alexander (1982), a na współczesnym wirtuozie kina, kontrowersyjnym Duńczyku Larsie von Trierze kończąc.

To właśnie urodzony w 1918 roku w Uppsali Bergman jest najbardziej rozpoznawanym wśród reżyserów północy. Filmy, które stworzył w trakcie swojej wieloletniej pracy zarówno w kinie jak i teatrze stanowią dziś kanon światowego kina. Szwed, który początkowo związany był właśnie z teatrem, zadebiutował w filmie dopiero w latach 40-tych – najpierw jako scenarzysta, a wkrótce także reżyser. Sukcesy jakie odniósł pod koniec lat 50-tych pozwoliły mu na twórczą swobodę, czyniąc go głównym przedstawicielem tzw. kina autorskiego. Filmy Bergmana to głownie pesymistyczne dramaty psychologiczne z przewijającymi się stałe tymi samymi motywami. Samotność, upokorzenie, śmierci i cierpienie, Bóg i religia – to tylko niektóre z nich. Przedstawiane są one zawsze w sposób dosadny, a często wręcz okrutny.

Jednak współczesne kino szwedzkie to nie tylko przygnebiające dzieła Bergmana, skupiające się na cierpieniu i wewnętrznych rozterkach bohatera. Innym Szwedem o którym warto wspomnieć w kontekście reżyserów skandynawskich jest, robiący dziś międzynarodową karierę, Lasse Hallström. Urodzony w 1946 roku Hallström był dwukrotnie nominowany do Oskara, pierwszy raz w 1985 roku za film Moje pieskie życie, a ponownie w 1999 za stworzony już w Stanach Zjednoczonych film Wbrew Regułom. Co ciekawe, Hallström zaczynał jako reżyser teledysków legendarnej grupy muzycznej Abba, ale bardzo szybko upomniało się o niego Hollywood, gdzie stworzył takie kinowe hity jak Co gryzie Gilberta Grape’a (1993) czy Czekolada (2000) – oba nominowane do Nagrody Akademii dla najlepszego filmu. Natomiast w 2012 jego film Hipnotyzer, będący adaptacją bestsellerowego kryminału szwedzkiego pisarza Larsa Keplera, był Szwedzkim kandydatem do Oskara w kategorii najlepszy film obcojęzyczny.

Granicząca ze Szwecją od południa Dania może pochwalić się równie bogatą kinematografią, a nikt nie zapisał się w jej historii tak wyraźnie jak Lars von Trier, reżyser tak znanych filmów jak Przełamując Fale (1996), za który otrzymał nagrodę Cezara dla najlepszego filmu zagranicznego, Tańcząc w ciemnościach (2000), czy też fenomenalna Melancholia (2011).

Von Trier znany jest z tego, że cierpi na chroniczną depresję oraz z posiadania wielu lęków i fobii. Sam o sobie powiedział, że w życiu przeraża go wszystko – poza robieniem filmów. Nie da się ukryć, że ma to olbrzymi wpływ na jego twórczość, w której kontestuje wszelkie normy obyczajowo-kulturowe. Filmy Duńczyka są jednak kontrowersyjne nie tylko jeśli chodzi o treści – jego eksperymenty z formą miały bezpośredni oddźwięk w głośnym manifeście Dogma 95, którego głównym założycielem był właśnie duński reżyser.

Dogma 95 powstała w Kopenhadze w 1995 roku, a jej celem była walka z „pewnymi tendencjami” we współczesnym filmie z którymi nie zgadzał się von Trier i pozostali twórcy manifestu. Wielokrotnie podkreślali oni, że manifest ten został napisany w ciągu kilkudziesięciu minut, co miało podkreślać umowność wyznaczonych reguł, sygnalizujących jedynie pewien kierunek w jakim współczesna kinematografia powinna zmierzać.

Dogma 95 skupiła się głównie na odrzuceniu zasad rządzących kinem, zwłaszcza hollywoodzkim, co oznaczać miało robienie filmów pozbawionych scenografii, w naturalnym otoczeniu – bez dodawania jakichkolwiek zewnętrznych dźwięków. Ujęcia miały być kręcone z ręki, a na planie nie wolno było stosować dodatkowych rekwizytów i sztucznych źródeł światła. Jednak, dziesięć lat po ogłoszeniu Manifestu, sami jego twórcy odrzucili przyjęte wcześniej zasady i zrezygnowali z jakiejkolwiek weryfikacji nowo zgłaszanych filmów. Oznaczało to całkowity brak selekcji filmów pretendujących do miana „dogmatycznych”, a w efekcie umniejszyło rangę postulatów, które w końcu okazały się nie możliwe do zrealizowania.

Przeciwwagą dla takiego kina są filmy efektowne wizualnie, mające na celu przyciągnąć i zafascynować światową publiczność właśnie dzięki obrazom. Jednym z takich filmów jest Valhalla: Mroczny wojownik (2009), duńskiego reżysera Nicolasa Windinga Refna. Valhalla to brutalne, lecz również jakże widowiskowe, surrealistyczne wyobrażenie o dawno minionej erze Wikingów. W roli głównej podziwiać możemy innego wybitnie utalentowanego Duńczyka, należącego dziś do aktorskiej czołówki Madsa Mikkelsena.

Dla przeciętnego widza współczesne kino skandynawskie to jednak przede wszystkim szerokie spektrum filmów kryminalnych w najlepszym wydaniu. Filmy i seriale takie jak Burza z krańców ziemi (2007), trylogia Millenium, czy też serie The Killing i Varg Veum – Instynkt Wilka to tylko kilka przykładów na to, że żyjemy w złotej erze skandynawskiego kryminału. Warto tu zaznaczyć, że te odnoszące międzynarodowy sukces filmy, to często bardzo trafne adaptacje skandynawskiej literatury tego samego gatunku. Skandynawskie kryminały w swojej formie nawiązują do „kina noir” w najlepszym wydaniu i znacząco różnią się od tak dobrze nam znanych i jakże przewidywalnych amerykańskich filmów o detektywach-super bohaterach. Kontrast dla tak przedstawionej postaci detektywa stanowi Varg Veum (w tej roli fenomenalny Trond Espen Seim), główny bohater serii kryminałów powstałych w oparciu o powieści Norwega Gunnara Staalesena. Varg Veum to zupełnie zwyczajny facet – nie jest nieomylny i wszechwiedzący, popełnia głupie błędy i często wpada w kłopoty. Jednak to właśnie te cechy sprawiają, że jest on bardziej wiarygodny i ludzki, a filmy znane polskim widzom pod wspólnym tytułem „Instynkt wilka”, od początku do końca trzymają w napięciu.

Zagłębiając się w kino skandynawskie na każdym kroku natykamy się na filmowe skarby. Pozwala to żywić nadzieję, że kino Skandynawskie długo jeszcze pozostanie na kinematograficznym szczycie. Widzom przyzwyczajonym do spektakularnych, lecz zwykle ubogich treściowo filmów „made in Hollywood” trudne i często obce kulturowo kino Skandynawskie może nie przypaść do gustu. Jednak jeśli zdecydujemy się dać mu szanse, trafimy na prawdziwą perłę, która swoim czarem przyciąga i fascynuje ciągle nowe rzesze widzów.

 Natalia Misztal

Zobacz więcej

  • Wieczór z patelniąWieczór z patelnią Po dniu pełnym wrażeń wracam do domu. Potykam się o próg kuchni. Biorę patelnię, […]
  • Uwaga kontrola!Uwaga kontrola!    Od niedawna, a dokładniej od połowy marca dotychczasowych kontrolerów biletów […]
  • Był ten przekręt, czy nie było?Był ten przekręt, czy nie było? Już chyba każdy z nas zna ten kawał, jak przychodzi pracownik PKW do psychiatry […]
Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.