Gorzki smak Polski w filmie Jerzego Stuhra

7-ego listopada do kin wszedł najnowszy film Jerzego Stuhra pt. „Obywatel”. Poruszając niezwykle delikatne aspekty życia społecznego i naszej historii, wywołał on niemałe kontrowersje.Dzieło przedstawia losy Jana Bratka, który miał okazję uczestniczyć w historycznych momentach Polski po II wojnie światowej. W większości sytuacji znalazł się przez przypadek. Całość opowieści rozpoczyna się w czasach nam współczesnych, a w dalszych scenach akcja przenosi się w burzliwy okres PRLu, a zarazem do lat młodości i dzieciństwa głównego bohatera. Dlatego też w tę rolę wciela się trzech aktorów – Jerzy Stuhr, jego syn, Maciej oraz Aleksander Krom.

Kompozycja jest niestandardowa, ponieważ każda scena to oddzielna anegdota odbywająca się w zupełnie innym czasie w stosunku do poprzedniego epizodu. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Z tego też powodu przez pierwsze minuty niełatwo jest się odnaleźć w całej tej historii, ale po obejrzeniu filmu do końca, wszystko układa się w pełny obraz.

Życie Jana Bratka jest dramatyczne. Niejednokrotnie musi się zmierzyć z przeciwnościami losu. Jest pechowcem, na którego nieszczęścia spadają jak gromy z jasnego nieba. Dosłownie, a pokazuje to już jedna z pierwszych scen, kiedy o mały włos nie zabiła go spadająca z budynku Telewizji Polskiej potężna litera „P”. Konsekwencje tego przypadkowego zdarzenia obrazują naszą aktualną polską rzeczywistość, czyli m.in. polityczne awantury w mediach, czy podział społeczeństwa na zwolenników i przeciwników teorii spiskowych.

Jerzy Stuhr, poprzez tę opowieść, przedstawia problemy, z jakimi musiało się zmierzyć jego pokolenie. Największym marzeniem głównego bohatera był wyjazd za granicę. Jednak za każdym, kiedy nadarza się taka okazja, coś staje mu na przeszkodzie. Jest to wizualizacja pragnień, a zarazem trudności wielu Polaków żyjących w poprzednim ustroju. Możliwość przekroczenia granicy traktowali jako przepustkę do lepszego świata. Nie można jednak powiedzieć, że teraz inaczej postrzegamy podróż do zachodnich krajów. Zmieniły się tylko realia – granice w większości państw europejskich są otwarte. Dzięki temu bez problemu możemy się wyrwać z polskiej rzeczywistości i przenieść się do bogatszych regionów Europy i świata.

W „Obywatelu” nie brakuje też nawiązania do szeroko pojętego patriotyzmu. Po II wojnie światowej wyrazem miłości do Polski była walka z ustrojem, który został nam narzucony przez wrogie imperium. „Solidarność” to największy sukces opozycji, niezaprzeczalna kolebka wolności i symbol rozpoznawany na całym świecie. Nie mogło zabraknąć go także w życiu Jana Bratka. On również odcisnął swoje piętno w walce z komuną, ale w specyficzny dla siebie sposób. W środowisku opozycyjnym zasłynął rzuceniem o stół legitymacji PZPR, dzięki czemu stał się bohaterem.

Dla naszego społeczeństwa niezwykle ważna jest martyrologia. Jeśli nie przelejemy krwi za Ojczyznę to znaczy, że Polska nadal jest w niewoli. W filmie ukazana jest symboliczna scena, kiedy podczas strajku, ku zaskoczeniu protestujących, ZOMO pokojowo chciało zakończyć okupację jednego z budynków państwowych i nikogo nie uderzyło. Wtedy jeden z uczestników wylał na siebie ketchup i wychylił się przez okno, żeby pokazać zebranym dziennikarzom jak brutalnie potraktowała go milicja.

Film dotyka także problemu antysemityzmu. Pomimo, iż bohater nie jest antysemitą, to ta kwestia od najmłodszych lat jest obecna w jego życiu. „Obywatel” dobitnie pokazuje jak bardzo niechęć do Żydów jest zakorzeniona w niejednym człowieku. Do dzisiaj niektóre środowiska odbierają słowo „Żyd” jako największą obelgę.

Warto podkreślić, że Jan Bratek w swoim życiu wciela się w wiele ról. Począwszy od pracownika bankrutującego biura podróży, poprzez nauczyciela, kierownika zespołu ludowego, skończywszy na rzeczniku prasowym Metropolii Warszawskiej. W żadnej z podjętych karier zawodowych nie odnosi sukcesu – wręcz przeciwnie, wszystkie kończą się klęską. Porażkę odnosi także w życiu osobistym, żeniąc się z kobietą, która, delikatnie rzecz ujmując nie była szczęśliwym wyborem.

Dzieło Jerzego Stuhra to dramat o zabarwieniu satyrycznym. Jednak, aby zrozumieć ironię i ten specyficzny humor, należy mieć dystans do siebie i historii. Na plakacie reklamującym film widnieje hasło mówiące, że jest on jak gorzka czekolada. Idealnie oddaje charakter „Obywatela”. Aby poczuć satysfakcję z jego obejrzenia, najpierw trzeba przełknąć gorycz, jaka płynie z całej opowieści o losach Jana Bratka. Natomiast drugie dno tego porównania jest takie, że niewielu jest zwolenników gorzkiej czekolady. Zazwyczaj jej fani mają dość wyrafinowany gust. Tak samo jest z filmem Stuhra. Nie wszystkim się on spodoba, będzie miał na pewno wśród widzów dużą ilość przeciwników. Jednak z całą pewnością warto zobaczyć obraz, jaki stworzył Jerzy Stuhr. Niewątpliwie zmusza on do refleksji nie tylko nad naszą barwną historią, ale też nad współczesną Polską.

Agnieszka Siwak

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz