Głos blokowisk

Zdjęcie ze strony: http://pl.wikipedia.org/wiki/Blok_mieszkalny

Zdjęcie ze strony: http://pl.wikipedia.org/wiki/Blok_mieszkalny

Ciemność rozświetlana przez żółte światło latarni. Dookoła cisza, towarzyszem jest tylko para buchająca z ust. Zimno. Trzeba szczelniej owinąć się szalikiem. Jeszcze tylko kilkaset metrów. I gorąca herbata, i koc. Nagle zza rogu wychodzą ludzie. Szerokie spodnie, bluzy z kapturem. Zachowują się głośno, klną, śmieją się, rozpychają. W rękach trzymają puszki z piwem. Czemu nie usłyszałem ich wcześniej? Poszedłbym inną drogą. Mocniej ściskasz telefon w kieszeni. Zastanawiasz się, czy warto za te kilka złotych z portfela tracić zęby. Przechodzisz obok, są już za tobą. Przyśpieszasz kroku, a dopiero na klatce schodowej czujesz się bezpieczniej.

Taka, lub podobna sytuacja spotkała chyba każdego. Przynajmniej raz w życiu. W każdym mieście jest dzielnica, po której nie chodzi się samemu w nocy. Jednak nie tylko tam możemy spotkać ludzi w szerokich spodniach. Blokersi, dresiarze, bandyci. Nazywani różnie, różnie postrzegani. Praktycznie na każdym blokowisku, wieczorami, na osiedlowych ławkach można się na nich natknąć. Nie są to dla nas komfortowe spotkania. Boimy się ich, nie znamy, nie chcemy poznać.

Magister dres.

Piątek wieczór. Parę osób, kilka butelek piwa, muzyka i śmiech. Tak wygląda wiele weekendowych wieczorów. Tylko okoliczności są inne. Nie ma tutaj znanego dj-a, jest muzyka z telefonu. Ławka nie jest tak wygodna jak krzesła w modnym klubie w centrum miasta. Na osiedlu jest też trochę chłodniej, szczególnie w październiku. Rozmowy? O muzyce, koncertach, dziewczynach. Duża ilość przekleństw, żartów, przepychanek. Dwóch magistrów, dwóch studentów, jeden pracownik budowlany i jeden bezrobotny. Wszyscy z maturą, w bluzach z kapturem i butelką piwa w ręce. To nie jest tak, że my jesteśmy głupi. My po prostu lubimy siedzieć na osiedlu. Nie stać nas na kluby, to siedzimy tutaj. O dziwo, to prawda. Są inteligentni. Niektórzy kończyli dwa kierunki studiów.
Dlaczego dalej siedzą na ławce? Bo studia nie ułatwiły im życia. Nie dostali lepszej pracy, od tych bez studiów. Dlaczego tyle wulgaryzmów? Cisza. Tak już jest i już. Robimy co chcemy, mówimy co chcemy. Marne wytłumaczenie i wszyscy o tym wiedzą. Moim zdaniem wszyscy przeklinają. Tylko komuś w garniturze nie wypada się do tego przyznać. A my mamy to gdzieś. W tym pojawia się więcej prawdy. Na całą nie mam jednak co liczyć. Możliwe, że oni sami tego nie wiedzą. Jednak później niecenzuralnych słów pada mniej…
Dowiaduje się jednak, że ci w garniturach też tutaj przesiadywali. Pan pod krawatem, za okienkiem bankowej kasy. Potrafił wypić wino na raz. Teraz nie odpowiada im dzień dobry kiedy idzie na niedzielny spacer z żoną i córką. Jemu się udało. Czyli może się udać? Może. Tylko to nie jest takie łatwe. Trudne nie znaczny niewykonalne. Nie ma usprawiedliwień. O dziwo nie ma też pretensji- o brak odpowiedzi na powitanie. Jakby wszyscy przyzwyczaili się do tego, że im się nie odpowiada. Wyglądają na ludzi którzy zaakceptowali fakt, że są postrzegani jako gorsi. Ci, do których cywilizowany człowiek się nie przyznaje. Na nich się nie patrzy, nie zwraca uwagi. I modli o to, żeby oni nie zwrócili uwagi na nas.

Kultura siły.

Na blokowisku obowiązuje hierarchia. Nie pisana, nawet nie mówiona. Są ludzie, z którymi po prostu się nie zaczyna. Rozumiem to. Z żadnym z nich nie chciałbym mieć na pieńku. Nawet z tymi na dole hierarchii. Jak awansować? Poprzez siłę. Prawie jak cofnięcie się w ewolucji. Rządzą najsilniejsi, a słabi nie mają prawa głosu. Dlaczego? Życie. Tak to wygląda w niektórych dzielnicach. Możemy o tym nie mówić. Udawać, że nie widzimy. Nie spowoduje to jednak, że ta sytuacja zmieni się na lepsze.
Czy kogoś pobili? Zdarzało się. Podobno za darmo nikomu nic nie zrobili. Trudno w to uwierzyć, mając świadomość, że dwóch z nich ma wyrok za pobicie. Czy zaczepiają ludzi? Czasem. Po paru piwach bywa różnie. Podobno dla żartu. Szkoda, że wtedy tylko im jest do śmiechu.
Nie raz sami doświadczyli aktów przemocy. Od innych ekip, policji, w domu. Do dwóch pierwszych każdy się przyznaje. Do ostatniego- nikt wprost. Taka kultura, tak zostali wychowani.

Narkotyki? Chętnie.

Tylko miękkie. Każdy z nich uważa, że używki takie jak marihuana- to nie narkotyki. Prawo prawem, a rzeczywistość? Wszyscy jarają. Nawet politycy. Trudno zaprzeczyć słysząc niektóre wypowiedzi parlamentarzystów. Przez to czują się usprawiedliwieni. Podobno dillowaniem się nie zajmują. Podobno nikogo nie pobili za nic. Podobno wyrok nie był sprawiedliwy. Podobno w więzieniu nikt nie przyznaje się do winy…

Niezauważany problem nie znika.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że blokersi żyją obok społeczeństwa. Prawo ich nie obowiązuje, a kiedy dosięga- nie jest sprawiedliwe. Ludzie nie chcą ich widzieć. Nie chce ich widzieć państwo. Nikt nie chce. Cała sprawa miała swój medialny epizod. Zgodnie z medialnymi zasadami- krótki. Po nim wszystko wróciło do normy. Oni dalej siedzą na ławkach, a kamery znalazły już swój nowy gorący temat. Magister czy nie. Bezrobotny czy pracujący. Siedzą na ławce. Wszyscy ich widzą, nikt nie zauważa. Każdemu jest tak wygodnie, a nikomu to nie pasuje. Trudno uwierzyć w to, że wszystko jest czarno-białe.

Dariusz Lipa

Zobacz więcej

Bażant

Bażant

Co się dzieje w Campusie Majdanek, wie nasz Bażant.

Dodaj komentarz