Czytałem czeskiego króla

Bohumil Hrabal karmiący koty

Fot. www.babskiebielsko.pl

Sto lat temu przyszedł na świat, siedemnaście lat temu tragicznie go opuścił, zostawiając za sobą ukochaną Pragę i ponad pięćdziesiąt wydanych książek. Był wybitnym twórcą; kreował barwny, pogodny świat, pełen zadymionych, głośnych barów i przewrotnego humoru. Tworzył też samego siebie, tak jakby stawał się bohaterem każdego ze swoich opowiadań. Mowa oczywiście o Bohumilu Hrabalu.

Urodził się w roku 1914 w Brnie. Studiował prawo, jednak nigdy nie wykonywał zawodu – z polecenia władz komunistycznych intelektualiści pracowali fizycznie. Przyszły pisarz spędził pewien czas przy układaniu torów, jako komiwojażer, przy segregacji makulatury a także w hucie; ta praca natchnęła go do napisania debiutanckiego tomiku opowiadań „Perełka na dnie”.

Karierę literacką zaczął dość późno, bo w wieku czterdziestu dziewięciu lat. Jednak prawdziwą sławę i rozgłos, zarówno we własnym kraju jak i za granicą, zyskał dopiero gdy ekranizacja jego książki „Pociągi pod specjalnym nadzorem” zdobyła Oscara. W przeciwieństwie do Milana Kundery czy Ludvica Vaculika nie podjął walki z władzą komunistyczną. Pozwolił na wprowadzenie cenzury do swoich dzieł i wyraził oficjalne poparcie dla partii. Pozwoliło mu to na nieprzerwane publikowanie prawie do samej śmierci.

W drugiej połowie lat osiemdziesiatych stan jego zdrowia zaczął się pogarszać. W roku 1987 zmarła jego żona a pisarz zaczął pogrążać się w depresji. Pojawiły się u niego problemy z chodzeniem, ostatnie lata swojego życia spędził w szpitala. Trzeciego lutego 1997 roku wypadł z piątego piętra kliniki Na Bulovce. Lekarze jako oficjalną przyczynę śmierci podali zbytnie wychylenie się przy karmieniu gołębi. Jednak przyjaciele autora twierdzili, że musiała to być śmierć samobójcza. Hrabal zdążył uporządkować swoje sprawy i pożegnać się z bliskim, a sposób w jaki umarł wielokrotnie pojawiał się w twórczości jego ostatnich lat.

Do jego najważniejszych dzieł bez wątpienia należą „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, „Postrzyżyny” czy „Zbyt głośna samotność”.

***

Jednak jakim pisarzem był Bohumil Hrabal? Niektórzy mówili o nim:

Jest wiele rodzajów humoru, których ostra broń sięga do wnętrza ludzkiej duszy. Każda inaczej. Broń p. Hrabala dźwięczy srebrem, a z rany nią zadanej sączy się balsam”1

inni zaś pisali w listach:

„Ty wstrętny chamie, ty sklerotyczny dziadygo o sztubackich ciągotach, ty obleśna świnio, twoje miejsce w kryminale, policja obyczajowa powinna się tobą zająć, nadajesz się za kratki albo do domu czubków”.2

Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że był on prawdziwym prażaninem. Ukochał to miasto i mu poświęcił najwięcej miejsca w swoich opowiadaniach. Malował obraz miasta ciepłego, serdecznego, pełnego knajp i barów. Zaś knajpy te pełne były dymy, dobrego piwa i pęczniały od krzyków, śpiewów i opowieści. W takich miejscach Hrabal spędzał czas, na swoich codziennych piwnych spotkaniach z przyjaciółmi. Ta kultura barowa wniknęła głęboko zarówno w jego życie, jak i w jego styl pisarski. Pisał żywo i barwnie, tak, jakby opowiadał z nad kufla. Postacie jego były głośne, rozhukane, ciągle w ruchu. Ktoś się przewracał, ktoś krzyczał i machał rękami. Ktoś się zamachnął, dał w mordę, ktoś się przewrócił. W takich sceneriach pojawiał się stryj Pepin, bohater prawie każdej książki Hrabala. Pabitel, czyli czeski gawędziarz, barowy gaduła, połączenie stryja Josefa i samego autora. Pojawiał się by prowadzić monologi.

Nie tylko Pragę i stryja przeniósł na karty książek. Umieszczał w nich wszystko, co było mu w życiu drogie. Możemy spotkać jego żonę Eliškę (w książkach znaną jako Pipsi) i jego bliskich przyjaciół. No i oczywiście koty, które Hrabal uwielbiał. O jego przywiązaniu do tych zwierząt niech świadczy to, że w latach depresji każdego dnia wstawał i szedł po mięso dla swojej czeredy.

W swoim pisarstwie poruszał szeroką tematykę. Pisał o pracy w hucie, o problemach dorastającej młodzieży. O podrywaczach, amantach, o cierpiętnikach. O bohaterskiej walce na śmierć i życie, o oddziałach dla śmiertelnie chorych. Jednak o czymkolwiek pisał, zawsze przepełnione było to hrabalowskim humorem. Humor ten był często rubaszny, co powodowało wzburzenie co bardziej pruderyjnych czytelników. Czasem był absurdalny i surrealistyczny. Czasem był gorzki i mieszał się z tragizmem. Obecny był jednak zawsze. Z ironią podchodził do każdego tematu, często do samego siebie. Na jednym ze spotkań autorskich powiedział „bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam”. Swój naród zaś skwitował tak „Wiecie, czym są Czesi? To śmiejące się bestie”.3 W ostatnich latach życia, wraz z postępującą depresją, jego poczucie humoru zastąpiło przygnębienie i niechęć do świata. Widać to szczególnie w wydanym w 1995 roku „Auteczku” i pochodzącym z 1990 roku „Czarodziejskim flecie”. Pierwsza z nich, uważana za jedną z najbardziej kontrowersyjnych, opisuje brutalną śmierć ukochanej kotki Hrabala i jej kociąt. W drugiej znajdujemy opis śmierci, jakże znajomy: „Ileż to razy chciałem wyskoczyć z piątego piętra, z tego mojego mieszkania, gdzie ból mi sprawia każdy pokój”.4

W swoim pisarstwie łączył dwa style: jeden, potoczny, zaczerpnięty z czeskich piwiarni, drugi literacki, wzięty z długoletniego doświadczenia czytelniczego i pisarskiego. „Potrafi mówić o sprawach banalnych stylem wysokim, o życiu zaś i śmierci językiem knajpianych pogawędek”.5 W ten sposób stworzył swój niepowtarzalny stylpisania. Był kontynuatorem tradycji literackiej Jaroslava Haška. Czerpał także od innych pisarzy. Każdej wiosny sięgał do książek, które uznawał za wybitne dzieła i czytał je po raz kolejny. W tym zbiorze były między innymi „Sklepy Cynamonowe” Bruno Schulza. Nie można także przecenić jego wpływu na współczesną czeszczyznę.

Hrabal co pewien czas powraca na Polski rynek w glorii i chwale. Kiedyś jego „Pociągi pod specjalnym nadzorem” były lekturą w ósmej klasie szkoły podstawowej. Potem mieliśmy okazję znów usłyszeć o tym wybitnym Czechu, wraz z premierą filmu „Obsługiwałem angielskiego króla”. W tym roku wypada setna rocznica urodzin autora. To wspaniały czas, by jeszcze raz wrócić do „Pociągów”, „Aferzystów” czy „Lekcji tańca dla starszych i zaawansowanych”. Wspaniały czas, by znowu przejść się ulicami Pragi, usiąść w piwiarni pod Złotym Tygrysem i zacząć snuć opowieść.

– Miałem dziś w nocy miły sen…”6

1 Bohumil Hrabal, Aferzyści i inne opowiadania, Katowice 1983, s. 9.
2 Bohumil Hrabal, Aferzyści…, s. 5 – 6.
3 Bohumil Hrabal, Pociągi pod specjalnym nadzorem, Izabelin 2002, s. 54.
4 Bohumil Hrabal, Czarodziejski flet, Warszawa 1991, s. 8.
5 Petr Posledni, Wariacje Hrabala, „Literatura na świecie”, nr 9 (278)/1994, s. 336.
6 Bohumil Hrabal, Aferzyści…, Katowice 1983, s. 105.

Stanisław Michałowski

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.