Co powstanie z chaosu? O KNP.

Od kilkunastu dni pojawiają się informacje dotyczące rozpadu KNP. Media z różnych stron podziałów politycznych wypowiadają się na ten temat jednogłośnie, głównie przepowiadając odejście Janusza Korwin-Mikkego z partii, rozpad i klęskę w wyborach parlamentarnych.Sytuacja, mimo że jeszcze się nie wykrystalizowała, zdaje się przybierać pozytywny dla Nowej Prawicy obrót.Gwałtowny wzrost doniesień medialnych (również dotyczących życia prywatnego), mimo że pisanych nieprzychylnie, dał pozytywny efekt w sondażach. Taka sama sytuacja miała miejsce przed wyborami do Europarlamentu, gdy KNP był niejako wyniesiony do 7% przez czarny PR, jaki uprawiał pod jego adresem np. TVN.Konflikt w partii tlił się co najmniej od października ubiegłego roku, czyli od powołania konwentu. Od tego czasu gołym okiem widoczny był duży chaos organizacyjny. Partia nie mogła się dogadać co do terminu konwentu, nie można było określić dokładnej liczby członków partii oraz ich statusu. Ponadto wewnątrzpartyjny sąd kilkukrotnie zmieniał zdanie w sprawie już przeprowadzonego zgromadzenia.

Janusz Korwin-Mikke w cytowanej przez TVN24 wypowiedzi stwierdził, że „sprawa ma drugie, trzecie, a nawet czwarte dno”. Chodziło o zdobywanie coraz silniejszej pozycji przez Przemysława Wiplera, który przeszedł do partii z PiS-u. Wipler jest zwolennikiem poszerzenia działalności KNP i otwarcia się na mniej radykalnych członków, to budziło sprzeciw starych działaczy. Prawdopodobnie poczuli się zagrożeni w partii, która właśnie stała się beneficjentem unijnych pieniędzy. Ponadto na to wszystko nałożyła się zwykła złośliwość jednego z krakowskich działaczy.

Jednak członkowie Nowej Prawicy zachowywali w tej sprawie milczenie, sądząc, że jej nagłośnienie może przynieść zmniejszenie poparcia. Jeszcze w styczniu europarlamentarzyści wspólnie negowali doniesienia prasowe. Krytycznym okazał się moment przekazywania steru partii Michałowi Marusikowi. Dało znać o sobie niezdecydowanie Korwin-Mikkego, być może dlatego, że konflikt rozgrywał się wśród partyjnych przyjaciół. To dobrze świadczyłoby o nim jako o człowieku, jednak nie mam pojecia, jak to świadczy o polityku, gdyż taka sytuacja wybiega poza codzienność polityczną.

W tym czasie Wipler otwarcie sprzeciwiał się zmianie stanowiska, na Mazowszu znalazł niemal jednogłośne poparcie, dzięki czemu do pomysłu przekonał się nawet sam zainteresowany Janusz Korwin-Mikke. Po raz kolejny okazuje się, że jego osobowość jest konieczna do budowy znaczącej prawicowej partii antysystemowej. Ten fakt rozumie Wipler, który widział upadek UPR po odejściu prezesa i marne wyniki Ruchu Narodowego i Jarosława Gowina, którzy znacznie bardziej bliscy są retoryce głównego nurtu polityki.
Z zamętu wyłania się nowe, bardziej profesjonalne oblicze Nowej Prawicy. Być może powstawać będzie młoda struktura partyjna, która z czasem stworzy ugrupowanie o potencjale nie tylko publicystycznym.

Nasz Puls: Szymon Grzegrzółka

licencja: CC BY-SA 3.0

Zobacz więcej

Dodaj komentarz