Był ten przekręt, czy nie było?

Już chyba każdy z nas zna ten kawał, jak przychodzi pracownik PKW do psychiatry żaląc się, że prześladują go głosy. Jakie? – pyta lekarz. –Nieważne – odpowiada pracownik. A ile ich jest? – ciągnie psychiatra. –Nie wiem, nie liczyłem.I właśnie tutaj kończy się żartowanie Polaków na temat wyborów. Natomiast żartowanie polityków tu się dopiero zaczyna.

Jesteśmy świeżo po wyborach. Mieliśmy okazję śledzić historie pełne suspensu, elementów science fiction, dramatu i komedii. Było zaskoczenie, łzy radości, potem smutku, a, jak to zwykle w polityce bywa, wszystko skończyło się w sądzie. Ale od początku.

Katowice: Wojewódzka Komisja Wyborcza sporządziła dwa protokoły różniące się ponad 130 tysiącami ważnych głosów. Jak się później okazało, w drugim, zniknęło 30 tysięcy głosów oddanych na PiS. Cóż, mogło się tak stać, skoro oba protokoły różniły się także ilością podpisanych członków komisji. Jaka komisja, taki wynik.

Z Katowic wędrujemy do Szczecina, gdzie wybory wygrał Krzysztof Woźniak. Kandydat, którego nie było do kartach do głosowania. Tak, tak, mogłoby się wydawać, że to najlepszy dowód, że władza pochodzi z Góry, jednak w tym przypadku moja opinia jest dosyć sceptyczna. Uspokajam, że ostatecznie prezydentem Szczecina został Piotr Krzystka, a Krzysztof Woźniak piastuje urząd wójta gminy Kobylanka.

A teraz Kielce i obiecany element science fiction. Jako, że przyjęło się, iż w każdym mieście wygrał PSL, Warszawa poszła za ciosem. Państwowa Komisja Wyborcza podała, że w Świętokrzyskiem również zwyciężyła partia Piechocińskiego. To zaskoczyło wiceszefa kieleckiej Wojewódzkiej Komisji Wyborczej, bo do tamtego momentu do PKW nie wysłano żadnego protokołu.

W Lublinie też nie obyło się bez zamieszania. W obwieszczeniu komisarza wyborczego podano wyniki do rady miasta inne niż te, które podała Miejska Komisja Wyborcza. Na jednym z protokołów PO ma tyle głosów co PiS na drugim protokole. Błędu dopatrzył się radny PiS, Sylwester Tułajew, który dodał, że po analizie protokołu Miejskiej Komisji Wyborczej w Lublinie z przeprowadzenia wyborów do Sejmiku Województwa Lubelskiego w okręgu nr 1, brakuje 69 kart.

To oczywiście tylko kilka przykładów fuszerki i bałaganu wokół wyborów. Nic więc dziwnego, że posłowie pewnych partii domagają się poddania ich pod obserwację sądu. Tego natomiast nie może zrozumieć ani Platforma Obywatelska, ani Partia Palikota, których słowa prezesa PiS dotyczące ewentualnego sfałszowania wyborów uraziły tak bardzo, że postanowili całe zajście zgłosić do prokuratury. Dla jasności – nie ten cały bałagan i niedociągnięcia, ale podejrzenia Jarosława Kaczyńskiego o nierzetelne przeprowadzenie wyborów.

Mamy jeszcze jednego ducha optymizmu. Nasz prezydent Bronisław Komorowski stwierdził bowiem, że „kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa”. Powiedziałabym raczej, że to co się dzieje jest szaleństwem. To pewne.

Aleksandra Dyjak

Zdjęcie: Mykl Roventine „Vote” na licencji: Creative Commons 2.0

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz