Black Desert- innowacyjne piękno?

Będąc kobietą przejawiam niekiedy typowe, jak dla nas, zachowania w kwestii gier MMORPG. Mimo, iż nałogowe szukanie odpowiednich pozycji zapewniających bardzo rozbudowany kreator tworzenia przyszłego bohatera/bohaterki, sprawdzanie dostępności „uroczych” skinów lub ocenianie umiejętności danej postaci pod względem wizualnych efektów ich używania tylko pogłębia stereotypowy obraz pustaka siedzącego po drugiej stronie monitora, to naprawdę trudno powstrzymać się przed takim zachowaniem. Zwłaszcza gdy na rynek wchodzą tak niesamowicie wielowymiarowe, innowacyjne oraz przepiękne gry, jak koreański Black Desert.

Zadaniem Black Desert jest nie tylko maksymalne zwiększenie zaawansowanych doznań wizualnych graczy, lecz przede wszystkim przełomowe zdetronizowanie dotychczasowego króla wszelkich gier multiplayer i abonamentów członkowskich — World of Warcraft. Oczywiście znajdzie się wielu, którzy uważają, że jest to nad wyraz naciągane, ponieważ tyle gier miało zagrażać pozycji wirtualnego giganta, ile śniegu jest w najzimniejszych rejonach Syberii. Jednak, gdy spojrzymy na wszystkie, innowacyjne rozwiązania, które wprowadzili twórcy do Black Desert, musimy zadać sobie pytanie: czy WoW faktycznie nie ma się czego bać?

Double Black i zmiana kości

Pierwszą innowacją, która czyni Czarną Pustynię grą z epickim rozmachem, jest bezkonkurencyjnie ogromny, rozbudowany kreator postaci. Oprócz wyboru spośród pięciu grywalnych ras – ludzi, elfów, krasnoludów, niziołków i gigantów, oraz reprezentowania jednej z ośmiu klas (Ranger, Warrior, Sorcerer, Tamer, Predator, Wizard, Blader i Valkyrie), gra pozwala także na naprawdę bogatą i zaawansowaną edycję wyglądu bohatera. Dla Pań, które nie raz zatraciły siebie i swój czas w milionie opcji tworzenia postaci w Simsach, zaprezentowane w oficjalnym materiale filmowym funkcje zmiany układu kości, np. twarzy, koloru tęczówki lub długości oraz sposobu układania się kosmyków włosów na głowie, mogą nie tylko zachwycić i jeszcze bardziej przyciągnąć do gry, ale również momentami lekko przytłoczyć. Jednak drogie Panie, czymże jest te kilka godzin spędzonych na tworzeniu bohaterki przy świadomości, że jest się jedynym, niepowtarzalnym i od podstaw stworzonym przez nas tworem?

Skupiając się na fabule, świat produkcji studia Pearl Abyss obsadzony jest mrocznych klimatach fantasy. Podzielony na cztery, niegdyś pokojowo nastawione do siebie królestwa (zachodnie Kelpeon, Serendia, Media oraz Valenos położone na wschodzie, za tytułową Czarną Pustynią), teraz trawiony jest przez Czarną Śmierć, konflikty społeczno-gospodarcze oraz wyniszczające wojny. My, jako obywatele jednej z podzielonych na dwie wrogie frakcje królestw, zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń, które dzięki naszym późniejszym działaniom, mają być decydujące dla rozstrzygnięcia konfliktu.

Rozgrywka Black Desert natomiast będzie wyróżniać się płynną interaktywnością oraz dynamiczną i zręcznościową mechaniką. Takie rozwiązania z pewnością nie będą przypominać opisu typowego przedstawiciela MMORPG, ale rozrywkę nastawioną na pojedynczego gracza, taką jak np. w Assassin’s Creed. Samo odkrywanie świata gry będzie równie ekscytujące, ze względu na możliwość zwiedzania każdego napotkanego na drodze zakamarka, niesamowitą dbałość o wszelkie szczegóły krajobrazu czy postaci lub możliwość posiadania i dekorowania własnego domku. Całość produkcji oparta jest na innowacyjnym silniku, który pozwala na wydajne ukazywanie się na ekranie kilkunastu obiektów jednocześnie, a co z pewnością będzie wielkim plusem podczas masowych starć gracz kontra gracz, takich jak np. oblężenia ogromnych twierdz.

Nowa era nadchodzi…

Podsumowując, Black Desert to produkcja, która narobiła i z pewnością będzie jeszcze robić dużo szumu w świecie gier MMORPG. Dziesiątki tysięcy graczy zgłaszających się do zamkniętych testów, pojawiajace się cały czas nowe fanpage gry na portalach społecznościowych, fora tematyczne „pękające w szwach” od nadmiaru nowinek i spekulacji na temat każdego, ujawnionego szczegółu – to tylko garstka przykładów ilustrujących nadchodzącą w 2015 roku erę nowoczesnych projektów zmieniających całkowicie skostniałą branżę gier multiplayer. W takim wypadku należy powtórzyć wcześniej zadane pytanie: czy Word of Warcraft faktycznie nie ma się czego bać?

Pola Rurarz

Zobacz więcej

Marcin Superczyński

Marcin Superczyński

Przez kilkanaście lat dziennikarz Polskiego Radia Lublin. Autor audycji publicystycznych i informacyjnych. Współpracował z wieloma rozgłośniami w kraju i zagranicą. Wykładowca przedmiotów dziennikarskich w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Interesuje się problematyką stosunków międzynarodowych, szczególnie relacjami polsko-ukraińskimi oraz historią Kościoła prawosławnego na Lubelszczyźnie.

Dodaj komentarz